Translate

poniedziałek, 26 maja 2014

6. Nocna rozmowa.

Zaraz za drzwiami odetchnął z ulgą. Nie wszystko poszło dokładnie tak jak zaplanował ale wyszło na jedno.
- No nic czas wreszcie odpocząć. Łóżeczko już do ciebie idę.
Po jakiś dziesięciu minutach jego zapał zelżał. Nadal znajdował się na jakimś korytarzu który nie przypominał mu w żaden sposób tego przez który przechodził z Kyo.
- No cudnie nie ma to jak się zgubić w wielkim starym zamczysku pełnym demonów. Oprócz mnie to chyba tylko moja mamusia mogłaby coś podobnego odwalić. I co ja niby mam teraz zrobić przecież nie będę pukał do wszystkich drzwi i pytał się o drogę.- Na twarzy chłopaka przemknął uśmieszek.- Chociaż to mogłoby być ciekawe.
Z psotnym uśmiechem na ustach zabrał się za nowe zajęcie. Podszedł ostrożnie do jednych z drzwi i zapukał. Nic się jednak nie stało. Nie mogąc pohamować ciekawości chłopak postanowił zajrzeć do środka. Gdy tylko zajrzał nic nie ujrzał. Pokój skąpany był w nieprzeniknionej ciemności. Zawiedziony nastolatek już miał zamknąć drzwi kiedy wyczuł czyjeś spojrzenie na sobie przestraszony gwałtownie się odwrócił niestety jednak potknął się o próg i przewrócił. Za nim nikogo niebyło.
- Kim jesteś niezdaro i czego odemnie chcesz?- Głos należał do kogoś z wnętrza pokoju. Zareagowawszy instynktownie Yuki spojrzał w kierunku z którego dochodził dźwięk. Niestety jedyne co dojrzał to czerwone oczy.
- Eh. Mógłbyś mnie nie straszyć nie dość że się zgubiłem w tym labiryncie dla wybitnych czytać zamku szatana to jeszcze zdawało mi się że wyczułem tego pochrzanionego kretyna który mnie tu ściągnął.- Mówiąc to podniósł się na nogi i otrzepał ubranie.- A właśnie nie wiesz może jak trafić do pokoju Ky… to znaczy Varrera? Bo jak nie to ja spadam szukać dalej.
- A jakim to cudem masz zamiar tam trafić skoro nie jesteś nawet na odpowiednim piętrze?- Zapytał w pewien sposób zaintrygowany właściciel pomieszczenia.
- O czyli wiesz jak tam trafić? Super nie musze dalej łazić po pokojach i szukać jakiś wskazówek.- Na twarzy chłopca pojawił się uśmiech pełen ulgi.
- A skąd pewność że cię tam zaprowadzę?
- No cóż jak nie to poczekam tu aż Varri mnie znajdzie. Mam dosyć błąkania się po tym czymś. Już od jakiejś godziny próbuję znaleźć drogę. A tak w ogóle to jestem Yuki Arimoto. A ty?
- Nie pomyślałeś że cię z tond wywalę dzieciaku?
- Najpierw byś musiał się stamtąd ruszyć a biorąc pod uwagę że jak na razie nie wykonałeś żadnych ruchów ażeby się mnie pozbyć to raczej twoja groźba staje się mało rzeczywista. A wiec kim jesteś bo skoro mam tu spędzić jakiś czas zanim mój opiekun mnie znajdzie to możemy pogadać co nie?
- Nie twój interes kim jestem dzieciaku i uważaj do kogo mówisz tym tonem.
- No wiesz nie mogę uważać do kogo co mówię bo jak na razie to czuję się jakbym gadał do siebie. Serio czy w tym miejscu jest organizowany jakiś konkurs na największego ponuraka czy co? Nie ma tu nikogo normalniejszego?- Na koniec tej przemowy chłopak westchnął i z powrotem opadł na podłogę.- Skoro nie masz zamiaru gadać to pozwól że poczekam tu na moje wybawienie.- chłopak zaplótł ręce za głową a następnie położył na twardej ale o dziwo ciepłej podłodze. Gdy już miał zamknąć oczy usłyszał szmer od strony swego rozmówcy.
- Zamierzasz tam tak leżeć dzieciaku?
- Dokładnie.
- Bywasz uparty co?
- Jasne że nie po prostu leniwy.
- Dlaczego rozdzieliłeś się z Varrerem? Nie miał się tobą opiekować.
- A pewnie ale teraz ma ważniejsze rzeczy do roboty a ja miałem tylko dojść z lochów do pokoju.
- To jakim cudem tu trafiłeś to całkiem inna część zamku do tego chroniona barierom?
- Szczerze to sam chciałbym wiedzieć szedłem tak jak z Varrim kiedy nagle się zorientowałem że tak jakby nie wiem gdzie jestem.
- Ty tak na poważnie? To po prostu nie normalne nikt nie gubi się na prostej drodze.
- No cóż ja to potrafię. Po za tym ta droga nie była prosta miała zakręty.- Próbował się bronić chłopak ale z marnym skutkiem jedyne do czego doprowadził to do parsknięcia śmiechem swojego rozmówcy.
- Tak dokładnie wiele zakrętów a dokładnie jeden z korytarza do pokoju.
- Serio?- Szczery szok w głosie nastolatka sprawił że demon z bezsilności opadł na swoje łóżko.
Właściciel pokoju już miał coś powiedzieć kiedy usłyszał znajome kroki na korytarzu.
- Kyo po ciebie idzie jak uda ci się znowu tu trafić to …
- YUKI! JAK TY DO CHOLERY SIĘ TU ZNALAZŁEŚ?! ZBIERAJ SIĘ NATYCHMIAST MAŁY!
- Idę przecież nie specjalnie tu przylazłem a tak w ogóle to jak randka?- Zmiana tematu i swobodny ton chłopaka sprawił że czerwono włosy demon aż stanął w miejscu z zaskoczenia. Kiedy zorientował się gdzie zawędrował Yuki przeraził się. W końcu ten pokój należał do samego Lucifero. Ale jak widać nie było czego. Tym co go najbardziej zdziwiło była zmiana w samym władcy piekieł. Nie była ona duża ale dla kogoś kto obserwował tego mężczyznę tak długo jak on wyraźnie zauważalna. Na twarzy mężczyzny był delikatny ledwie widoczny uśmiech a jego oczy iskrzyły się delikatnie jakby ciekawością, zainteresowaniem i co najważniejsze zniknęła jakaś część jego nieodzownej tarczy chłodu która zdawała się nie do zniszczenia.

- Randka? Czyżbym o czymś nie wiedział przyjacielu?- Przekorny ton jakiego użył czarnowłosy był kolejną zmianą i wspomnieniem które wróciło. Wreszcie po takim czasie chociaż część dawnego Lucifero zaczęła powracać ale dlaczego przecież to nie mogło się stać w zaledwie parę chwil jakie ta dwójka spędziła razem.