5. Odwiedziny.
Yukiego obudził dźwięk otwieranych drzwi. Jego oczy od razu powędrowały
do postaci w drzwiach ale zauważywszy że to tylko Kyo na nowo zamknął oczy i
zasnął. Ponownie obudził się dopiero po kilku godzinach. Przeciągnął się na
łóżku i usiadł. Na pół przytomny powędrował do łazienki. Umywszy się zorientował
się że nie ma w co się ubrać. Owinął się ręcznikiem w biodrach i ruszył na
poszukiwanie jakiś ubrań. Jednak zamiast nich znalazł kilka ciekawych książek
obrazów i masę dokumentów. Z braku innych pomysłów na spędzenie czasu do
powrotu Kyo chłopak rzucił się ponownie na łóżko z książką w ręku.
Kyo był naprawdę zmęczony i zły. Dzisiaj nie miał nawet
jednej wolnej chwili żeby zajrzeć do pokoju. Zaczynał już się martwić o swojego
lokatora. Chłopak chociaż był całkiem rozsądny to nadal był tylko dzieciakiem i
czerwono włosy martwił się czy nic się nie stało. Wreszcie po kilku kolejnych godzinach
„naglących spraw” Demon mógł wrócić do swoich komnat. Jak tylko otworzył drzwi zrozumiał
że cały jego strach był bezsensu.
- Hej mały. Widzę że znalazłeś sobie zajęcie tylko dlaczego
cała zawartość moich szafek jest na podłodze?
- Nie cała. Nie mogłem znaleźć ciuchów.
- I to ma być wytłumaczenie? – Demon pstryknął palcami a
przed czarnowłosym pojawiła się niebieska szata.- Ubieraj się ja pójdę się
umyć. A potem idziemy odwiedzić aniołka.
- A jakieś jedzenie?
- Przecież nie czujesz głodu to piekło.
- To nie zmienia faktu że bym coś dobrego zjadł. Argo też
jest pewnie głodny. Można by mu coś zanieść.
- Czemu nie ale jak zrobię to otwarcie to będą kłopoty.
- Powiesz że to moje. Ze względu że zostałem tu ściągnięty z
ciałem nadal odczuwam ludzkie potrzeby czy coś takiego.
- Niech będzie. A teraz daj mi się umyć jestem padnięty po
całym dniu papierkowej roboty i sądzeniu grzeszników.
- A tym nie powinien się zajmować przywódca piekieł?
- Nie tutaj. Lu przeważnie okupuje swój pokój. A teraz kończ
te pytania pogadamy w drodze.
Z łazienki dobiegł szum puszczanej wody. Yuki popatrzył na
ubranie które zostawił mu demon. Było to niebieskie kratkowane kimono
wykończone błękitnymi różami u dołu. Chłopak pospiesznie się ubrał i czekał na
współlokatora. Po kilkunastu minutach Kyo opuścił łazienkę i mogli iść.
- Jedzenie.- Przypomniał człowiek kiedy czerwono włosy ruszył
do drzwi. Na jego rękach pojawiła się taca.
- Przydaj się na coś i to nieś.
- Jasne, jasne.
Po ominięciu kilku korytarzy wreszcie znaleźli się przed
drzwiami lochów. Kyo popchnął drzwi a oczom chłopaka ukazał się korytarz z
kilkoma celami i ich mieszkańcami. Niektóre stworzenia były demonami inne
aniołami jeszcze inne zapewne duszami zmarłych. Kyo pewnym krokiem zmierzał do
końca korytarza. Były tam kolejne drzwi. Te jednak zdawały się o wiele
mocniejsze i zamknięte jednak jak tylko Kyo zbliżył się do nich te otworzyły
się. W środku było ciemno. Jedynymi źródłami światła były 2 małe zakratowane
okienka. Yuki usłyszał dźwięk łańcuchów. Powędrował wzrokiem do miejsca z którego
się wydobywał.
- Dziwnie tak widzieć to wszystko od tej strony. Cześć Argo.
Więziony anioł zbliżył się do krat ale widząc czerwono
włosego nie odezwał się a jedynie zatrząsnął ze strachu.
- Przynieśliśmy z Kyo trochę jedzenia. A ty co nawet się nie
przywitasz?
Wzrok anioła utkwiony był w demonie. Bał się go zwłaszcza po
wczorajszym. Nie rozumiał jak dzieciak może tak swobodnie się przy nim
zachowywać. Mimo wszystko nie mógł milczeć. To był Yuki i nieważne jak straszny
był ten drugi nie mógł sobie pozwolić na zdradę jedynej osoby która odkąd tu
trafił była przy nim.
- Cz..Cześć.
- No tak lepiej. Rozumiem że znasz się już z Kyo.
Pomieszkuje u niego chwilowo.
- Ob..Obciąłeś się.
- Kyo to zrobił ładnie co nie? Tobie też ktoś powinien je
trochę przyciąć i może zafarbować? Pasowałyby ci blond. Hej Kyo masz nożyczki
co nie?
- Chyba nie zamierzasz tego robić teraz?
- No nie tak się pytam. A właśnie możesz otworzyć tą cele?
- Tak ale nie sądzę żeby to był dobry pomysł.
- Dlaczego nie? Łatwiej się będzie gadać jak wszyscy
usiądziemy w środku a nie tu tak przez kraty.
- Serio? A mi się wydaje że czym bardziej zbliżę się do tej
celi tym gorzej będzie jeśli chodzi o komunikacje tego aniołka.
- Łoł staruszku aż tak wysokie masz o sobie mniemanie? Kto
by pomyślał że spałem z jakimś demonem sexu a ten mnie nawet nie dotchnął.
- YUKI! Mógłbyś nie przeinaczać moich słów?
- Raczej nie. Tak jest zabawniej. A poza tym to jak macie
zamiar się dogadać skoro ciągle zachowujecie się jak nie wy? Argo robi z siebie
jakąś przestraszoną panienkę a ty Kyo udajesz matkę Teresę. Gdzie twój namiętny
wybuchowy charakterek?
Kyo patrzył na czarnowłosego i nie rozumiał o co mu chodzi.
- A ty Argo serio boisz się tego gościa?
Anioł ostrożnie skinął głową.
- Dlaczego? Przecież to bez sensu. Jasne potrafi wyglądać
strasznie ale to przecież nic nie znaczy na pewno widziałeś wielu takich ludzi
skoro często poruszałeś się po świecie ludzi.
- On za…zabijał.
- Jak każdy. To jest wpisane w egzystencje. Popatrz na
ludzi. Oni zabijają non stop jak nie siebie nawzajem to zwierzęta czy rośliny i
je zjadają. Przecież skoro demony zabijają anioły to zapewne jest i na odwrót.
Jaki jest sens więc się bać kogoś z takiego powodu? Uderzył cię? Próbował zabić?
Groził? Argo zastanów się bo jak dla mnie to teraz zachowujesz się jak jakaś
delikatna panienka co to została wychowana pod kloszem i nie rozumie jak
wygląda życie. A nie taki jest Argo którego znam. Gdzie jest twoja duma, siła,
i nieustępliwość?
Anioł spuścił głowę. „Naprawdę upadłem tak nisko żeby bać się
kogoś bez powodu? Ale przecież mam powód. To jest Varrer. Jak mam się nie bać
kogoś kto uwielbia zabijać torturować i niszczyć wszystko co ważne? Uderzył cię? Próbował zabić? Groził?” Anioł
podniósł głowę w jego oczach była determinacja musiał się dowiedzieć co jest prawdą
a co jedynie ubarwionymi opowieściami.
- Dlaczego mi pomagasz demonie? W końcu jesteś Varrer. Dowódca
armii piekieł i najokrutniejszy spośród demonów.
Kyo rozszerzyły się oczy. To był pierwszy raz od kiedy ten
anioł tu trafił kiedy widział go takiego. Nie sądził że to jego prawdziwe imię
jest problemem.
- Varrer to moje anielskie imię. Co do mojego rzekomego okrucieństwa
to zapewniam cię że nie umywa się ono do tego co robi Lucifero jak się
wścieknie. To prawda że zatracam się w walce i zabijam wszystkich wrogów jakich
mogę ale czym to się różni od tego co robiłem będąc aniołem? Ja się nie
zmieniłem to jedynie ci z którymi walczę się zmienili.
- Sorka że przerywam ale widzę że macie dużo do wyjaśnienia.
Będę się zbierał. Sam trafię. A i bym zapomniał Kyo nie zapomnij że przy
wyznawaniu miłości powinieneś skombinować jakieś kwiaty i Argo masz mi z detalami
opisać jaki Kyo jest w łóżku. Chce wiedzieć co tracę. To cześć.- To powiedziawszy
Yuki ulotnił się z sali.