Translate

środa, 2 kwietnia 2014

5. Odwiedziny.

Yukiego obudził dźwięk otwieranych drzwi. Jego oczy od razu powędrowały do postaci w drzwiach ale zauważywszy że to tylko Kyo na nowo zamknął oczy i zasnął. Ponownie obudził się dopiero po kilku godzinach. Przeciągnął się na łóżku i usiadł. Na pół przytomny powędrował do łazienki. Umywszy się zorientował się że nie ma w co się ubrać. Owinął się ręcznikiem w biodrach i ruszył na poszukiwanie jakiś ubrań. Jednak zamiast nich znalazł kilka ciekawych książek obrazów i masę dokumentów. Z braku innych pomysłów na spędzenie czasu do powrotu Kyo chłopak rzucił się ponownie na łóżko z książką w ręku.
Kyo był naprawdę zmęczony i zły. Dzisiaj nie miał nawet jednej wolnej chwili żeby zajrzeć do pokoju. Zaczynał już się martwić o swojego lokatora. Chłopak chociaż był całkiem rozsądny to nadal był tylko dzieciakiem i czerwono włosy martwił się czy nic się nie stało. Wreszcie po kilku kolejnych godzinach „naglących spraw” Demon mógł wrócić do swoich komnat. Jak tylko otworzył drzwi zrozumiał że cały jego strach był bezsensu.
- Hej mały. Widzę że znalazłeś sobie zajęcie tylko dlaczego cała zawartość moich szafek jest na podłodze?
- Nie cała. Nie mogłem znaleźć ciuchów.
- I to ma być wytłumaczenie? – Demon pstryknął palcami a przed czarnowłosym pojawiła się niebieska szata.- Ubieraj się ja pójdę się umyć. A potem idziemy odwiedzić aniołka.
- A jakieś jedzenie?
- Przecież nie czujesz głodu to piekło.
- To nie zmienia faktu że bym coś dobrego zjadł. Argo też jest pewnie głodny. Można by mu coś zanieść.
- Czemu nie ale jak zrobię to otwarcie to będą kłopoty.
- Powiesz że to moje. Ze względu że zostałem tu ściągnięty z ciałem nadal odczuwam ludzkie potrzeby czy coś takiego.
- Niech będzie. A teraz daj mi się umyć jestem padnięty po całym dniu papierkowej roboty i sądzeniu grzeszników.
- A tym nie powinien się zajmować przywódca piekieł?
- Nie tutaj. Lu przeważnie okupuje swój pokój. A teraz kończ te pytania pogadamy w drodze.
Z łazienki dobiegł szum puszczanej wody. Yuki popatrzył na ubranie które zostawił mu demon. Było to niebieskie kratkowane kimono wykończone błękitnymi różami u dołu. Chłopak pospiesznie się ubrał i czekał na współlokatora. Po kilkunastu minutach Kyo opuścił łazienkę i mogli iść.
- Jedzenie.- Przypomniał człowiek kiedy czerwono włosy ruszył do drzwi. Na jego rękach pojawiła się taca.
- Przydaj się na coś i to nieś.
- Jasne, jasne.
Po ominięciu kilku korytarzy wreszcie znaleźli się przed drzwiami lochów. Kyo popchnął drzwi a oczom chłopaka ukazał się korytarz z kilkoma celami i ich mieszkańcami. Niektóre stworzenia były demonami inne aniołami jeszcze inne zapewne duszami zmarłych. Kyo pewnym krokiem zmierzał do końca korytarza. Były tam kolejne drzwi. Te jednak zdawały się o wiele mocniejsze i zamknięte jednak jak tylko Kyo zbliżył się do nich te otworzyły się. W środku było ciemno. Jedynymi źródłami światła były 2 małe zakratowane okienka. Yuki usłyszał dźwięk łańcuchów. Powędrował wzrokiem do miejsca z którego się wydobywał.
- Dziwnie tak widzieć to wszystko od tej strony. Cześć Argo.
Więziony anioł zbliżył się do krat ale widząc czerwono włosego nie odezwał się a jedynie zatrząsnął ze strachu.
- Przynieśliśmy z Kyo trochę jedzenia. A ty co nawet się nie przywitasz?
Wzrok anioła utkwiony był w demonie. Bał się go zwłaszcza po wczorajszym. Nie rozumiał jak dzieciak może tak swobodnie się przy nim zachowywać. Mimo wszystko nie mógł milczeć. To był Yuki i nieważne jak straszny był ten drugi nie mógł sobie pozwolić na zdradę jedynej osoby która odkąd tu trafił była przy nim.
- Cz..Cześć.
- No tak lepiej. Rozumiem że znasz się już z Kyo. Pomieszkuje u niego chwilowo.
- Ob..Obciąłeś się.
- Kyo to zrobił ładnie co nie? Tobie też ktoś powinien je trochę przyciąć i może zafarbować? Pasowałyby ci blond. Hej Kyo masz nożyczki co nie?
- Chyba nie zamierzasz tego robić teraz?
- No nie tak się pytam. A właśnie możesz otworzyć tą cele?
- Tak ale nie sądzę żeby to był dobry pomysł.
- Dlaczego nie? Łatwiej się będzie gadać jak wszyscy usiądziemy w środku a nie tu tak przez kraty.
- Serio? A mi się wydaje że czym bardziej zbliżę się do tej celi tym gorzej będzie jeśli chodzi o komunikacje tego aniołka.
- Łoł staruszku aż tak wysokie masz o sobie mniemanie? Kto by pomyślał że spałem z jakimś demonem sexu a ten mnie nawet nie dotchnął.
- YUKI! Mógłbyś nie przeinaczać moich słów?
- Raczej nie. Tak jest zabawniej. A poza tym to jak macie zamiar się dogadać skoro ciągle zachowujecie się jak nie wy? Argo robi z siebie jakąś przestraszoną panienkę a ty Kyo udajesz matkę Teresę. Gdzie twój namiętny wybuchowy charakterek?
Kyo patrzył na czarnowłosego i nie rozumiał o co mu chodzi.
- A ty Argo serio boisz się tego gościa?
Anioł ostrożnie skinął głową.
- Dlaczego? Przecież to bez sensu. Jasne potrafi wyglądać strasznie ale to przecież nic nie znaczy na pewno widziałeś wielu takich ludzi skoro często poruszałeś się po świecie ludzi.
- On za…zabijał.
- Jak każdy. To jest wpisane w egzystencje. Popatrz na ludzi. Oni zabijają non stop jak nie siebie nawzajem to zwierzęta czy rośliny i je zjadają. Przecież skoro demony zabijają anioły to zapewne jest i na odwrót. Jaki jest sens więc się bać kogoś z takiego powodu? Uderzył cię? Próbował zabić? Groził? Argo zastanów się bo jak dla mnie to teraz zachowujesz się jak jakaś delikatna panienka co to została wychowana pod kloszem i nie rozumie jak wygląda życie. A nie taki jest Argo którego znam. Gdzie jest twoja duma, siła, i nieustępliwość?  
Anioł spuścił głowę. „Naprawdę upadłem tak nisko żeby bać się kogoś bez powodu? Ale przecież mam powód. To jest Varrer. Jak mam się nie bać kogoś kto uwielbia zabijać torturować i niszczyć wszystko co ważne? Uderzył cię? Próbował zabić? Groził?” Anioł podniósł głowę w jego oczach była determinacja musiał się dowiedzieć co jest prawdą a co jedynie ubarwionymi opowieściami.
- Dlaczego mi pomagasz demonie? W końcu jesteś Varrer. Dowódca armii piekieł i najokrutniejszy spośród demonów.
Kyo rozszerzyły się oczy. To był pierwszy raz od kiedy ten anioł tu trafił kiedy widział go takiego. Nie sądził że to jego prawdziwe imię jest problemem.
- Varrer to moje anielskie imię. Co do mojego rzekomego okrucieństwa to zapewniam cię że nie umywa się ono do tego co robi Lucifero jak się wścieknie. To prawda że zatracam się w walce i zabijam wszystkich wrogów jakich mogę ale czym to się różni od tego co robiłem będąc aniołem? Ja się nie zmieniłem to jedynie ci z którymi walczę się zmienili.

- Sorka że przerywam ale widzę że macie dużo do wyjaśnienia. Będę się zbierał. Sam trafię. A i bym zapomniał Kyo nie zapomnij że przy wyznawaniu miłości powinieneś skombinować jakieś kwiaty i Argo masz mi z detalami opisać jaki Kyo jest w łóżku. Chce wiedzieć co tracę. To cześć.- To powiedziawszy Yuki ulotnił się z sali. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz