4. Rozmowa.
Wreszcie nastał ranek ale w jednym z pokoi zamku nie
dochodził nawet pojedynczy promień światła. Był to mały pokoik z łóżkiem i
szafom. Pod pościelą poruszał się jakiś mężczyzna. Miał czarne włosy obecnie
rozrzucone po poduszce. Wtem do jego pokoju ktoś wtargnął.
- LUCIFERO! Wstawaj ale to już! Rusz się i zabieraj ode mnie
to paskudne stworzenie które sobie sprowadziłeś!
- Mmm. Co chciałeś Kyo?
- Powiedziałem. Zabierz. Tego. Bachora. Z. Mojego. Pokoju.
- O co się tak burzysz to tylko mały przestraszony
szczeniak. Wracaj do siebie i daj mi spać.
- Nie ma mowy. Skoro nie masz ochoty spełnić mojej prośby to
ja już zadbam żebyś wypełniał dzisiaj wszystkie swoje obowiązki.
- Doprawdy?- Mężczyzna podniósł się z posłania przybierając
przy tym władczą postawę.- Nie bądź śmieszny Kyo co ty możesz zrobić? JA jestem
panem tego miejsca chyba nie zapomniałeś. I nawet nie próbuj zostawiać gdzieś
tego bachora inaczej przypomnę ci czemu to ja jestem Szatanem.- Na twarzy
mówiącego pojawił się wredny uśmiech.
- Och gdzieżbym śmiał mój drogi przyjacielu. Jedyne co mogę
zrobić w takim wypadku to podporządkować się twojemu zdaniu a skoro tak
wyraźnie zakazałeś mi zostawiać tego dzieciaka to rozumiem że nie masz nic
przeciwko żebym zabrał go do lochów. Dziękuję ci za pozytywne rozpatrzenie
mojej prośby a teraz żegnam.
Kyo natychmiast po wypowiedzeniu tych słów odwrócił się i
pośpiesznie wyszedł. Tymczasem Lucifero zostawiony sam sobie opadł na łóżko i się
roześmiał. „ Ten czerwono włosy diabeł znowu mnie wyrolował i jak zawsze wyszło
na jego powinienem przestać dawać mu się tak łatwo zaskoczyć. Ale co mogę
zrobić kiedy ten potwór zna moje najczulsze punkty. Hmm. Może powinienem się z
nim dzisiaj podrażnić. Dawno tego nie robiłem.” Wzrok mężczyzny powędrował na
drzwi. „ Nie jedna to nie jest dobry pomysł. Nie mam ochoty patrzeć na świat w
którym nie ma ciebie. Jak myślisz Siel jeszcze kiedyś będę mógł żyć normalnie?”
Jego oczy powędrowały w górę a on sam położył się na łóżku.
Kiedy drzwi się za nim zamknęły Varrer odetchnął z ulgą. Wszystko
poszło tak jak chciał. Postał chwilę żeby się ogarnąć po czym ruszył do pokoju.
Tak naprawdę to wcale nie chciał żeby Lucifero zabrał od niego Yukiego. Dużo rozmawiał
z chłopakiem w nocy przez co w ogóle nie położyli się spać. Wszystko się zaczęło
kiedy zgodził się obciąć chłopcu włosy. Usiedli wtedy razem na łóżku i zaczęli
rozmawiać.
Retrospekcja
Kyo wziął do ręki
nożyczki i grzebień z jednej z szafek po czym podszedł do chłopaka.
- Siadaj. Jak mam cię
ściąć?
- Na krótko. Tak gdzieś
z 3-5 centymetrów.
- Dobra. Ale po co
chcesz je ścinać? Nie lepiej by było je wyrównać i jakoś związać?
- Nie dzięki. Nie lubię
długich włosów. Chociaż muszę przyznać że tobie pasują. Zabójczo wyglądasz.
- Czy ty próbujesz ze
mną flirtować?
- Może troszkę.- Yuki
palcami pokazał mały odcinek. Uśmiechając się przy tym zadziornie.- Daj się
trochę pobawić. Tobie też się przyda. To całkiem nieźle działa na nerwy.
- Raczej nie.
- Wierny typ, co? Jaki
on jest?
- On?
- Nie zgrywaj się ten
w którym się zabujałeś demonku.
- W nikim się nie…
- Daj sobie spokój z
tymi zaprzeczeniami to widać na kilometr. Groźny, stanowczy i okrutny demon a
jak tylko wspomnieć o tym chłopaku to potulnieje i robi się zawstydzony. Jak
inaczej to nazwiesz jak nie Zakochanie. No więc co to za jeden.
- Dla swojego własnego
dobra nie powinieneś być tak inteligentny.
- Sorka taki już się
urodziłem. No więc? I tak się dowiem.
- Nie wątpię. Nazywa
się Argo.
- Ten anioł uwięziony
w lochach?
- Skąd wy się do
cholery znacie? On też cię od razu skojarzył i wreszcie do mnie odezwał.
- Nie to że się znamy
po prostu podczas zaćmienia połączenie było na tyle silne że mogłem rozmawiać z
istotami które widziałem. Najczęściej to była cela Argo. I tyle.
- Nie powinieneś robić
czegoś takiego nawet nie wiedziałeś kim jest i jaki mogą być konsekwencje.
- A ty kto matka
Teresa? Jesteś demonem a ja też raczej do nieba się nie nadaję.
- Naprawdę jak dla
mnie to wyglądałeś na niezłego męczennika a takich tam na pęczki.
- Och, doprawdy? Przykro
mi rozczarować ale to nie do końca tak. Zdarzył się coś 3 lata temu w moim życiu
co trochę mnie zmieniło ale… a zresztą to nie o mnie mieliśmy rozmawiać. Nie zmieniaj
tematu. No więc co tam między tobą i aniołkiem?
- Opowiem ci ale tylko
pod warunkiem że wytłumaczysz mi co się stało że zacząłeś się zachowywać jak
jakaś tchórzofretka.
- No to mamy problem
bo ja raczej nic nie powiem. To może tak ja ci opowiem co myślę że się stało a
ty potwierdzisz lub zaprzeczysz.
- A skąd pewność że
nie skłamie?
- Bo nie masz nic do
stracenia. A więc tak powiedziałeś że Argo pierwszy raz się do ciebie odezwał
więc wnioskuje że już od jakiegoś czasu próbowałeś z nim porozmawiać ale
wychodził z tego monolog. Po za tym przyszedłeś tu skrajnie zdenerwowany więc
coś się stało najpewniej ktoś wam przeszkodził. Po za tym użyłeś swojej pełnej demoniej
formy przekonany że się przerażę więc pewnie Argo spanikował kiedy się
wkurzyłeś tak?
- Nie do końca ale z grubsza
masz rację. No skończyłem chcesz zobaczyć? Lustro jest w toalecie.- Chłopiec podniósł
się z łóżka.
- Pewnie dawno się
takim nie widziałem. No więc co teraz zamierzasz?- Yuki podszedł do lustra w
łazience.
- Obiecałem że cię
jutro przyprowadzę. A co do naszych stosunków to nie wiem. Ja jestem demonem
więc mi łatwiej ale anioły nie czują pożądania, czy miłości skierowanej do
jednostki.
- Przekichane. Nie wiele
się zmieniłem przez te 3 lata. Tylko teraz te durne ślady na szyi są bardziej
widoczne.- Nastolatek do tchnął delikatnie ręką swojej szyi.
- Właśnie miałem cię o
nie spytać.
- Daruj sobie i tak na
razie nie odpowiem. Może kiedyś.- Człowiek uśmiechnął się smutno do swojego
odbicia i do tchnął drugą ręką lustra.
Koniec retrospekcji.
Kyo wszedł pewnym krokiem do swojego pokoju. Na jego łóżku
spał w najlepsze jego nowy współlokator. Demon jedynie popatrzył na niego. Odwrócił
wzrok i zabrał parę dokumentów z biurka aby zacząć kolejny pracowity dzień w
piekle.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz