Translate

środa, 26 marca 2014

4. Rozmowa.

Wreszcie nastał ranek ale w jednym z pokoi zamku nie dochodził nawet pojedynczy promień światła. Był to mały pokoik z łóżkiem i szafom. Pod pościelą poruszał się jakiś mężczyzna. Miał czarne włosy obecnie rozrzucone po poduszce. Wtem do jego pokoju ktoś wtargnął.
- LUCIFERO! Wstawaj ale to już! Rusz się i zabieraj ode mnie to paskudne stworzenie które sobie sprowadziłeś!
- Mmm. Co chciałeś Kyo?
- Powiedziałem. Zabierz. Tego. Bachora. Z. Mojego. Pokoju.
- O co się tak burzysz to tylko mały przestraszony szczeniak. Wracaj do siebie i daj mi spać.
- Nie ma mowy. Skoro nie masz ochoty spełnić mojej prośby to ja już zadbam żebyś wypełniał dzisiaj wszystkie swoje obowiązki.
- Doprawdy?- Mężczyzna podniósł się z posłania przybierając przy tym władczą postawę.- Nie bądź śmieszny Kyo co ty możesz zrobić? JA jestem panem tego miejsca chyba nie zapomniałeś. I nawet nie próbuj zostawiać gdzieś tego bachora inaczej przypomnę ci czemu to ja jestem Szatanem.- Na twarzy mówiącego pojawił się wredny uśmiech.
- Och gdzieżbym śmiał mój drogi przyjacielu. Jedyne co mogę zrobić w takim wypadku to podporządkować się twojemu zdaniu a skoro tak wyraźnie zakazałeś mi zostawiać tego dzieciaka to rozumiem że nie masz nic przeciwko żebym zabrał go do lochów. Dziękuję ci za pozytywne rozpatrzenie mojej prośby a teraz żegnam.
Kyo natychmiast po wypowiedzeniu tych słów odwrócił się i pośpiesznie wyszedł. Tymczasem Lucifero zostawiony sam sobie opadł na łóżko i się roześmiał. „ Ten czerwono włosy diabeł znowu mnie wyrolował i jak zawsze wyszło na jego powinienem przestać dawać mu się tak łatwo zaskoczyć. Ale co mogę zrobić kiedy ten potwór zna moje najczulsze punkty. Hmm. Może powinienem się z nim dzisiaj podrażnić. Dawno tego nie robiłem.” Wzrok mężczyzny powędrował na drzwi. „ Nie jedna to nie jest dobry pomysł. Nie mam ochoty patrzeć na świat w którym nie ma ciebie. Jak myślisz Siel jeszcze kiedyś będę mógł żyć normalnie?” Jego oczy powędrowały w górę a on sam położył się na łóżku.
Kiedy drzwi się za nim zamknęły Varrer odetchnął z ulgą. Wszystko poszło tak jak chciał. Postał chwilę żeby się ogarnąć po czym ruszył do pokoju. Tak naprawdę to wcale nie chciał żeby Lucifero zabrał od niego Yukiego. Dużo rozmawiał z chłopakiem w nocy przez co w ogóle nie położyli się spać. Wszystko się zaczęło kiedy zgodził się obciąć chłopcu włosy. Usiedli wtedy razem na łóżku i zaczęli rozmawiać.
Retrospekcja
Kyo wziął do ręki nożyczki i grzebień z jednej z szafek po czym podszedł do chłopaka.
- Siadaj. Jak mam cię ściąć?
- Na krótko. Tak gdzieś z 3-5 centymetrów.
- Dobra. Ale po co chcesz je ścinać? Nie lepiej by było je wyrównać i jakoś związać?
- Nie dzięki. Nie lubię długich włosów. Chociaż muszę przyznać że tobie pasują. Zabójczo wyglądasz.
- Czy ty próbujesz ze mną flirtować?
- Może troszkę.- Yuki palcami pokazał mały odcinek. Uśmiechając się przy tym zadziornie.- Daj się trochę pobawić. Tobie też się przyda. To całkiem nieźle działa na nerwy.
- Raczej nie.
- Wierny typ, co? Jaki on jest?
- On?
- Nie zgrywaj się ten w którym się zabujałeś demonku.
- W nikim się nie…
- Daj sobie spokój z tymi zaprzeczeniami to widać na kilometr. Groźny, stanowczy i okrutny demon a jak tylko wspomnieć o tym chłopaku to potulnieje i robi się zawstydzony. Jak inaczej to nazwiesz jak nie Zakochanie. No więc co to za jeden.
- Dla swojego własnego dobra nie powinieneś być tak inteligentny.
- Sorka taki już się urodziłem. No więc? I tak się dowiem.
- Nie wątpię. Nazywa się Argo.
- Ten anioł uwięziony w lochach?
- Skąd wy się do cholery znacie? On też cię od razu skojarzył i wreszcie do mnie odezwał.
- Nie to że się znamy po prostu podczas zaćmienia połączenie było na tyle silne że mogłem rozmawiać z istotami które widziałem. Najczęściej to była cela Argo. I tyle.
- Nie powinieneś robić czegoś takiego nawet nie wiedziałeś kim jest i jaki mogą być konsekwencje.
- A ty kto matka Teresa? Jesteś demonem a ja też raczej do nieba się nie nadaję.
- Naprawdę jak dla mnie to wyglądałeś na niezłego męczennika a takich tam na pęczki.
- Och, doprawdy? Przykro mi rozczarować ale to nie do końca tak. Zdarzył się coś 3 lata temu w moim życiu co trochę mnie zmieniło ale… a zresztą to nie o mnie mieliśmy rozmawiać. Nie zmieniaj tematu. No więc co tam między tobą i aniołkiem?
- Opowiem ci ale tylko pod warunkiem że wytłumaczysz mi co się stało że zacząłeś się zachowywać jak jakaś tchórzofretka.
- No to mamy problem bo ja raczej nic nie powiem. To może tak ja ci opowiem co myślę że się stało a ty potwierdzisz lub zaprzeczysz.
- A skąd pewność że nie skłamie?
- Bo nie masz nic do stracenia. A więc tak powiedziałeś że Argo pierwszy raz się do ciebie odezwał więc wnioskuje że już od jakiegoś czasu próbowałeś z nim porozmawiać ale wychodził z tego monolog. Po za tym przyszedłeś tu skrajnie zdenerwowany więc coś się stało najpewniej ktoś wam przeszkodził. Po za tym użyłeś swojej pełnej demoniej formy przekonany że się przerażę więc pewnie Argo spanikował kiedy się wkurzyłeś tak?
- Nie do końca ale z grubsza masz rację. No skończyłem chcesz zobaczyć? Lustro jest w toalecie.- Chłopiec podniósł się z łóżka.
- Pewnie dawno się takim nie widziałem. No więc co teraz zamierzasz?- Yuki podszedł do lustra w łazience.
- Obiecałem że cię jutro przyprowadzę. A co do naszych stosunków to nie wiem. Ja jestem demonem więc mi łatwiej ale anioły nie czują pożądania, czy miłości skierowanej do jednostki.
- Przekichane. Nie wiele się zmieniłem przez te 3 lata. Tylko teraz te durne ślady na szyi są bardziej widoczne.- Nastolatek do tchnął delikatnie ręką swojej szyi.
- Właśnie miałem cię o nie spytać.
- Daruj sobie i tak na razie nie odpowiem. Może kiedyś.- Człowiek uśmiechnął się smutno do swojego odbicia i do tchnął drugą ręką lustra.
Koniec retrospekcji.

Kyo wszedł pewnym krokiem do swojego pokoju. Na jego łóżku spał w najlepsze jego nowy współlokator. Demon jedynie popatrzył na niego. Odwrócił wzrok i zabrał parę dokumentów z biurka aby zacząć kolejny pracowity dzień w piekle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz