Rozdział 1 Piekło
Wszystko zaczęło się wiele tysięcy lat prze dniem
dzisiejszym. Na ziemi żyli wtedy ludzie a w niebie anioły których zadaniem było
opiekować się ziemianami. Anioły jako istoty doskonałe nie miały pragnień ani
cielesnych ani duchowych. Jednak jak to bywa z doskonałością nie istniała ona. Idealne
twory Boga jak nazywano mieszkańców niebios nie czuły pragnień cielesnych
jedynie dlatego że nie czuły głodu, pragnienia czy pożądania. Jednak to
odczucie było zaburzane gdy któryś z nich schodził na ziemię. Wtedy to
obserwując ludzi i oni nabierali pragnień i poznawali miłość. Tak też
przydarzyło się Luciferowi jednemu z najzdolniejszych Aniołów Pana. Nie skończyło
się to jednak dobrze kobieta którą pokochał zginęła a jej dusza przepadła. Archanioł
obwiniając o to Boga zdradził go wcześniej raniąc a potem osiedlił w piekle
jako pierwszy Upadły Anioł.
- Znowu myślisz o przeszłości?- Do ciemnego pomieszczenia w
klimatach typowo satanistycznych wszedł wysoki dobrze zbudowany mężczyzna o
czarnych oczach i czerwonych włosach.
- Nie myślę. Jedynie czytam tą głupią ludzką historię która
ma wyjaśnić dlaczego powstało piekło.- Pomieszczenie wypełnił ostry groźny
głos, a w ciemności można było dostrzec czerwone oczy rozmówcy.
- Tak, tak jak zawsze.- Odparł ze znudzeniem.- Lepiej byś
wypełzł z tej ciemnej nory i wziął się do roboty.
- A co niby miałbym robić to mój świat i nikt nawet ty nie
będzie mi rozkazywał.- Głos mężczyzny nabrał groźnej nuty a on sam wstał
ukazując swoją potężną posturę.
- To może skoro to „twój” świat sprawdziłbyś w końcu co z
tymi barierami?- Czerwono włosy dodał do swojego głosu sarkazm.
-A co z nimi nie tak?
-Może fakt że jakiś ludzki gówniarz non stop się przez nie
przedziera i na nas gapi?- Popatrzył na drugiego mężczyznę z cynizmem.
- A ja nic o tym nie wiem bo?
- Bo znowu masz w dupie co się dzieje i siedzisz tu
zamknięty jak jakiś jebany pustelnik. A skoro już skończyliśmy to może ruszysz
swój szanowny tyłek i pójdziesz odwalić w końcu swoją robotę?
- Naprawdę zaczynasz działać mi na nerwy Kyo. Kiedyś cię
zabije.
- Jakby to miało coś zmienić i tak jestem martwy.
- To poślę do piekła.
- Czy ty sam siebie słyszysz? Jesteśmy w PIEKLE drogi
Lucifro więc może skończysz tą głupią grę i wyleziesz z tego pokoju?
Mężczyzna jeszcze tylko westchną z bezsilności i wyszedł. W
momencie przekroczenia drzwi jego postura jak i zachowanie diametralnie się
zmieniło oto przed czarnookim stał sam przywódca piekła którego bali się za
równo ludzie, demony jak i anioły. Wysoki ubrany na czarno mężczyzna roztaczał
wokoło siebie mroczną aurę pełną niebezpieczeństwa i śmierci. Jego czarne włosy
opadały na ramina a twarz teraz spokojna i opanowana mogła by swoją
doskonałością konkurować z samymi inkubami.
- Więc gdzie pojawiają się te zakłócenia?- Odparł głosem
kompletnie wypranym z emocji sprawiając że nawet dotąd nieugięty Kyo poczuł
dreszcz strachu.
- Najczęściej w lochach panie.- Odparł spokojnym głosem
wypełnionym szacunkiem. Bo teraz nie było przed nim samotnego upadłego anioła z
poraniony sercem. Ten na którego patrzył to był Szatan. Nim on skończył mówić
jego pana już tam niebyło. Pobiegł więc szybko do lochów.
Na środku korytarz w podziemiach piekieł pojawiła się ciemna
postać. Owita była ona mrokiem. Co nieliczni odważyli się na niego spojrzeć
lecz już po chwili padali na kolana drżąc ze strachu. Gdy postać miała
przemówić tuż przed nią otworzył się ten dziwny mglisty portal który od
jakiegoś czasu coraz częściej pojawiał się w podziemiach. Mężczyzna patrzył na
niego chwilę po czym machnął ręką wypowiadając cicho jakieś słowa.
Kyo wszedł do lochów spokojnie stabilizując oddech aby
nikt nie pomyślał że biegł. Wtem jego oczom ukazał się niespodziewany widok u
stóp jego pana leżał zakrwawiony ludzki chłopak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz