Translate

środa, 5 marca 2014

Rozdział 1 Piekło

Wszystko zaczęło się wiele tysięcy lat prze dniem dzisiejszym. Na ziemi żyli wtedy ludzie a w niebie anioły których zadaniem było opiekować się ziemianami. Anioły jako istoty doskonałe nie miały pragnień ani cielesnych ani duchowych. Jednak jak to bywa z doskonałością nie istniała ona. Idealne twory Boga jak nazywano mieszkańców niebios nie czuły pragnień cielesnych jedynie dlatego że nie czuły głodu, pragnienia czy pożądania. Jednak to odczucie było zaburzane gdy któryś z nich schodził na ziemię. Wtedy to obserwując ludzi i oni nabierali pragnień i poznawali miłość. Tak też przydarzyło się Luciferowi jednemu z najzdolniejszych Aniołów Pana. Nie skończyło się to jednak dobrze kobieta którą pokochał zginęła a jej dusza przepadła. Archanioł obwiniając o to Boga zdradził go wcześniej raniąc a potem osiedlił w piekle jako pierwszy Upadły Anioł.
- Znowu myślisz o przeszłości?- Do ciemnego pomieszczenia w klimatach typowo satanistycznych wszedł wysoki dobrze zbudowany mężczyzna o czarnych oczach i czerwonych włosach.
- Nie myślę. Jedynie czytam tą głupią ludzką historię która ma wyjaśnić dlaczego powstało piekło.- Pomieszczenie wypełnił ostry groźny głos, a w ciemności można było dostrzec czerwone oczy rozmówcy.
- Tak, tak jak zawsze.- Odparł ze znudzeniem.- Lepiej byś wypełzł z tej ciemnej nory i wziął się do roboty.
- A co niby miałbym robić to mój świat i nikt nawet ty nie będzie mi rozkazywał.- Głos mężczyzny nabrał groźnej nuty a on sam wstał ukazując swoją potężną posturę.
- To może skoro to „twój” świat sprawdziłbyś w końcu co z tymi barierami?- Czerwono włosy dodał do swojego głosu sarkazm.
-A co z nimi nie tak?
-Może fakt że jakiś ludzki gówniarz non stop się przez nie przedziera i na nas gapi?- Popatrzył na drugiego mężczyznę z cynizmem.
- A ja nic o tym nie wiem bo?
- Bo znowu masz w dupie co się dzieje i siedzisz tu zamknięty jak jakiś jebany pustelnik. A skoro już skończyliśmy to może ruszysz swój szanowny tyłek i pójdziesz odwalić w końcu swoją robotę?
- Naprawdę zaczynasz działać mi na nerwy Kyo. Kiedyś cię zabije.
- Jakby to miało coś zmienić i tak jestem martwy.
- To poślę do piekła.
- Czy ty sam siebie słyszysz? Jesteśmy w PIEKLE drogi Lucifro więc może skończysz tą głupią grę i wyleziesz z tego pokoju?
Mężczyzna jeszcze tylko westchną z bezsilności i wyszedł. W momencie przekroczenia drzwi jego postura jak i zachowanie diametralnie się zmieniło oto przed czarnookim stał sam przywódca piekła którego bali się za równo ludzie, demony jak i anioły. Wysoki ubrany na czarno mężczyzna roztaczał wokoło siebie mroczną aurę pełną niebezpieczeństwa i śmierci. Jego czarne włosy opadały na ramina a twarz teraz spokojna i opanowana mogła by swoją doskonałością konkurować z samymi inkubami.
- Więc gdzie pojawiają się te zakłócenia?- Odparł głosem kompletnie wypranym z emocji sprawiając że nawet dotąd nieugięty Kyo poczuł dreszcz strachu.
- Najczęściej w lochach panie.- Odparł spokojnym głosem wypełnionym szacunkiem. Bo teraz nie było przed nim samotnego upadłego anioła z poraniony sercem. Ten na którego patrzył to był Szatan. Nim on skończył mówić jego pana już tam niebyło. Pobiegł więc szybko do lochów.
Na środku korytarz w podziemiach piekieł pojawiła się ciemna postać. Owita była ona mrokiem. Co nieliczni odważyli się na niego spojrzeć lecz już po chwili padali na kolana drżąc ze strachu. Gdy postać miała przemówić tuż przed nią otworzył się ten dziwny mglisty portal który od jakiegoś czasu coraz częściej pojawiał się w podziemiach. Mężczyzna patrzył na niego chwilę po czym machnął ręką wypowiadając cicho jakieś słowa.
Kyo wszedł do lochów spokojnie stabilizując oddech aby nikt nie pomyślał że biegł. Wtem jego oczom ukazał się niespodziewany widok u stóp jego pana leżał zakrwawiony ludzki chłopak. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz