Rozdział 3 Przemyślenia. Kyo i Argo.
Yuki leżał na wygodnym łóżku które specjalnie dla niego
stworzył Kyo. Nie mógł zasnąć. Jego myśli zaprzątało zbyt wiele myśli. „Zaraz
kiedy uzgodniliśmy jak mam się do niego zwracać mój tymczasowy opiekun oznajmił
że musi iść a ja mam się wykąpać i kłaść. Dziwi mnie że potrafię przy nim
zachowywać się jak prawdziwy ja a nie przestraszona mysz. Co prawda przywykłem
już że po tamtym wydarzeniu nic nie będzie normalne ale teraz jest. Jeśli
pominiemy oczywiście tego nienormalnego, diabelnie przystojnego gościa który
pomógł mi się tu dostać. Ale to tylko niewielka cena. Do tej pory jedynie przy
matce i starych kumplach mogłem wyluzować. Może jak się uda to nauczę się tutaj
normalnie żyć? Zobaczymy teraz najważniejsze to nie wydać się że jestem synem mamy.
Powinienem ściąć włosy. Są za długie i nie lubię kiedy wyglądam jak panienka.
Dobra jestem gejem ale to nie powód żeby upodabniać się do kobiety. Po za tym
podjąłem decyzją spróbuję zapomnieć i być sobą.”
Tymczasem Kyo zaraz po opuszczeniu pokoju postanowił przejść
się do lochów. A konkretnie do celi pewnego anioła którego złapali kiedy kręcił
się przy granicy światów. Zawsze kiedy był zdenerwowany albo niespokojny szedł
tam. Czasami wystarczało że siedział i patrzył na więźnia. Innym razem mówił do
niego skarżył się na zaniedbania szatana albo opowiadał jak wygląda piekło poza
więzieniem. Jego towarzysz nigdy się nie odezwał ani nawet nie wykazał
zainteresowania po prostu tam był. I to pomagało. Kyo mógł zebrać myśli i
poukładać sobie wszystko a właśnie teraz tego potrzebował. Kompletnie
zaskoczyły go dzisiejsze wydarzenia a zwłaszcza fakt że jego nowy współlokator
to syn Siel. Jak to w ogóle możliwe? Czyżby i tym razem ta niereformowalna
kobieta postawiła na swoim. To by było do niej całkiem podobne. Mimowolnie
czerwono włosy uśmiechną się. Wreszcie znalazł się na miejscu.
- Hej. – Przed nim znajdował się skuty w łańcuchy anioł o
czarnych włosach i ciemnych oczach. Jego tors był odsłonięty. W niektórych
miejscach widać było ślady batów a piękne białe skrzydła tak niepasujące do
tego miejsca zdobiły plamy krwi.- Znowu zdenerwowałeś strażników?- Jak zawszę
Kyo nie dostał żadnej odpowiedzi.- Wiesz dzisiaj miałem całkiem schrzaniany
dzień. Najpierw wydawało się że wszystko idzie dobrze udało mi się wygonić tego
obiboka z pokoju i zagnać do roboty, ale to było za wcześniej aby odetchnąć
wiesz co temu idiocie odbiło? Ściągną do piekła żyjącego człowieka. Nie no nie
wierzę! A jakby tego było mało kazał mi się tym chłopakiem zająć i wpełzł z
powrotem do swojego legowiska. No to ja wkurzony zabieram tego przestraszonego
dzieciaka do siebie i co?- Zdenerwowany demon zaczął chodzić szybkim krokiem
przed celą coraz bardziej się denerwując.- Ten głupi człowiek w ogóle się mnie
nie boi tylko najzwyczajniej w świecie zaczął mi myszkować po pokoju. Jak tylko
skończył to raczył mi się przedstawić i wparować do łazienki. Co to ma być?
Przecież jestem demonem! Cholerny Yuki!
- Yuki? Arimoto Yuki?- Kyo aż stanął w miejscu kiedy
usłyszał ten cichy zachrypnięty głos. Patrzył jak zaczarowany na anioła.
Wreszcie się do niego odezwał.
- Tak. Dokładnie ten. Znasz go?- Zapytał niepewnie chcąc
sprawić by anioł się znów odezwał ten jednak jedynie skinął głową i jakby
posmutniał.- Mogę go jutro przyprowadzić.- Zaproponował demon spontanicznie
chcąc wywołać jakąś reakcję u więźnia. I udało się. Chłopak podniósł głowę i
wpatrywał w niego z nadzieją.
- Naprawdę?
- Jak mi powiesz jak się nazywasz.- Mówiąc to Kyo uśmiechnął
się ciepło. Może i był demonem ale ten anioł był dla niego kimś ważnym i sam
nie wiedział dlaczego ale chciał się o nim dowiedzieć jak najwięcej. Czarno
włosy obserwował mężczyznę uważnie. Rozważając niebezpieczeństwo postanowił że
spróbuje. Przecież nic nie straci.
- Argo.
- A więc Argo ja jestem Varrer ale tu nazywają mnie Kyo.
- Varrer najwyższy generał wojsk anielskich a obecnie
pierwszy po Szatanie dowódca piekieł?
- Dokładnie.- Zadziorny uśmiech jasno wskazywał że demon
jest z siebie zadowolony. Argo popatrzył na niego trochę zdziwiony. Słyszał w
niebie wiele historii o tym mężczyźnie ale żadna z nich nie mówiła że jest
gadatliwy, zadziorny i uparty. Zawsze mówiono o nim jak o istnej maszynie do
zabijania bez uczuć. Niektóre anioły opowiadały jak ten demon śmiał się cały w
krwi aniołów. Inne często rozmawiały o jego bezwzględnych torturach tymczasem
to ten mężczyzna nieraz opatrywał mu rany kiedy tylko strażnicy nie patrzyli
czy przemycał mu jedzenie. To miał być przerażający Varrer? Nie ma mowy. Anioł
zaśmiał się głośno. Dźwięk ten przyciągnął od razu zaniepokojonych strażników.
Argo zamarł przerażony. No to się doigrał.
Kyo obserwował niedowierzanie na twarzy więźnia a gdy
usłyszał jego dźwięczny śmiech wmurowało go. To był tak przyjemny dźwięk
jakiego do tej pory nie słyszał. Niestety zniknął tak niespodziewanie jak się
pojawił. Sprawcami tego byli dwaj niekompetentni strażnicy. Wnerwiony Kyo
spojrzał na nich tak jak na natrętną muchę. Wyciągnął rękę w stronę strażników.
Ale żaden nie wykonał ruchu co jeszcze bardziej rozgniewało demona. Wreszcie po
prawie 2 latach udało mu się zacząć jakąś rozmowę z tym pięknym chłopakiem a
teraz to zostało naruszone. „Nie daruję!” W około Kyo pojawiła się mroczna aura
a trójka istot w pomieszczeniu mogła wreszcie podziwiać prawdziwe wręcz
zwierzęce piękno Księcia wojny. Czerwone włosy wydawały się płonąć a twarz do
tej pory spokojna i wręcz przyjazna teraz wyrażała czysty gniew i rządze krwi.
Skrzydła normalnie złożone teraz były rozłożone na całą okazałość. Argo widząc
teraz tego mężczyznę zrozumiał że to naprawdę Varrer. Strach który poczuł był
nie do opanowania.
- Wynocha i zostawcie mi kluczę. Czy nie wyraziłem się jasno
że nikt z was nie ma prawa tu wchodzić chyba że na rozkaz mój lub Szatana?- Strażnicy
w popłochu opuścili korytarz. Zostawiając za sobą jedynie klucze. Kyo zaś wziął
parę wdechów po czym sięgnąwszy po klucze zbliżył się z nimi do celi. Argo
przerażony odsunął się w najdalszy kąt pomieszczenia jaki mógł.- Eh. No i
pięknie teraz znowu się mnie boisz tak? Nic ci nie zrobię chcę tylko rozkuć te
łańcuchy przy suficie będzie ci łatwiej się poruszać.- Jak mówił tak zrobił.
Nie chcąc denerwować bardziej anioła wyszedł z celi uprzednio zamknąwszy ją.-
Przyjdę jutro z tym małym Yukim. Do zobaczenia Argo.- Uśmiechnął się jeszcze
smutno i wrócił do swojego pokoju.
Yuki nadal wpatrywał się w sufit kiedy drzwi do pokoju się
otworzyły a w nich pojawił się jakiś przybity Kyo.
- Dziewczyna cię rzuciła albo chłopak się obraził?
- He?- Demon spojrzał na niego zdziwiony.
- Wyglądasz jakbyś zderzył się z ciężarówką a skoro nie widzę
krwi i wątpię czy tu w ogóle są samochody to stawiam na jakieś miłosne sprawy a
że nie wiem czy dziewczyna czy chłopak to się pytam.
- Chłopak. Ale to nie twoja sprawa.
- Co odwaliłeś?- Nastolatek usiadł zaciekawiony usiadł na
łóżku.
- Wiesz jesteś tu dopiero kilka godzin a już próbujesz
włazić mi w życie. To mnie wkurwia więc uważaj.- Postura Kyo znowu się
zmieniła jednak na jego rozmówcy nie robiło to żadnego wrażenia. Yuki wstał
spokojnie po czym zaczął się rozglądać.
- Masz może tu jakieś nożyczki? Przydałoby się ściąć te moje włosy. Pomożesz i przy okazji
opowiesz co się dzieje. Głos dzieciaka był nakazujący wręcz stalowy. Pomimo że
to Kyo zdawał się być bardziej przerażający nie był w stanie odmówić młodemu chłopakowi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz