Dźwięk 2.
Dźwięk dzwonka oznajmił koniec zajęć. Gaara niespiesznie
podniósł się spakował i ruszył w stronę gabinetu dyrektorki. Był tam już tyle
razy że nikogo nie dziwiło jego pojawienie się.
- Znowu wpakowałeś się w kłopoty?- Zapytała miłym głosem
sekretarka.
- Nie tym razem. Mam sprawę do Hokage w związku z konkursem.
- Oh dobrze zaraz przekaże dyrektorce. Poczekaj tu chwilę.
Po paru minutach chłopak dostał zaproszenie do gabinetu. Za
biurkiem siedziała blondwłosa kobieta o całkiem pokaźnym biuście.
- No proszę co to się stał że pan Sabaku odwiedza mnie w
innej sprawie niż kara.
- Mam do pani propozycję. Chodzi o ucznia ze zwykłej klasy
który ma dołączyć do naszej 10.
- Czyżby nie spodobał ci się mój wybór? Panna Hurano przez
ostatni rok przychodziła do mnie na zajęcia i o wiele się poprawiła.
- W to nie wątpię ale czy może pokonać Uchihę.
- Nikt no może poza tobą jakbyś się w końcu przyłożył nie
może pokonać Uchihy.- Gaara zdjął plecak
z ramienia i wyjął z niego płytkę z nagraniem. Podał ją dyrektorce.
- To nagranie z ćwiczeń pewnej osoby z oddziału zwykłego.
Jak jest pani zainteresowana to tu jest też adres baru w którym czasem grywam z
tą osobą. Proponuję przyjść dziś wieczorem.
- Dlaczego ci na tym tak zależy? To do ciebie nie podobne.
- Po prostu chcę zobaczyć jak to napompowane ego Uchihy pęka
w drobny mak.
- Zgoda ale tylko dlatego że sama mam dosyć tego Pańczyka, a
teraz zjeżdżaj.
Tymczasem Naruto dotarł do domu. Przed naciśnięciem klamki
westchnął. Pustka i cisza uderzyły w niego jak zawsze. Nie lubił tu wracać. To
tu zmarli jego rodzice. Najpierw mama na raka a 3 lata później ojciec. Obecnie
zajmował się nim jego chrzestny ale ponieważ był pisarzem prawie nigdy nie było
go w domu. Blondyn zostawił plecak w przedpokoju, zjadł szybko jakieś kanapki i
się przebrał po czym wyszedł w biegu z domu. Był umówiony z Gaarą w barze Suna.
Był to przeciętny pab jakich wiele jedyną różnicą byli goście. Był to typowy
bar dla homoseksualistów. „ Nie zapomnę kiedy pierwszy raz zabrałem tam Gaarę.
Odbywał się właśnie amatorski konkurs dla gości. Po wysłuchaniu paru piosenek
ten wariat wpadł na pomysł żebyśmy zagrali. A ponieważ nie mieliśmy żadnych
instrumentów poszliśmy do szefa tej knajpy spytać czy nam nie wypożyczy. Gaściu
okazał się całkiem sympatyczny miał na imię Nagato. Zabrał nas do składzika i
kazał coś sobie wybrać. Czerwono włosy od razu wybrał gitarę elektryczną ja zaś
niepewnie się rozglądałem.
- Na czym grasz?- Zapytał miło Nagato.
- Na skrzypcach.- odparł za mnie Gaara.- Ale one raczej nie
będą pasowały do elektryka.
- Kto wie.- Z tymi słowami i podstępnym uśmiechem sięgnął po
jeden z futerałów. I tak zaczęła się moja przygoda z elektrycznymi skrzypcami.
Tego dnia wygraliśmy ten konkurs i przez pomysł mojego przyjaciela zostaliśmy
ochrzczeni jako Schukaku i Kurama dwa legendarne Biju. Od tamtej pory całkiem często zaczęliśmy grywać
w tamtym barze.” Naruto wszedł pewnym krokiem do ciepłego pomieszczenia pełnego
ludzi. Suna jak zawsze kiedy oni mieli grać była zapełniona po brzegi. Chłopak
ostrożnie przepchał się do pokoiku za sceną. Czekał już tam na niego Nagato.
- Jest już Schukaku?
- Nie spóźnia się ludzie zaczynają się niecierpliwić.
- Pewnie spotkanie z Dyrką mu się przeciągnęło.
- Znowu coś na wywijał?
- Mówił że nie. Wyłaź na scenę i mnie zapowiedz zagram coś
na razie sam. Masz jakieś zwykłe skrzypce?
- Pewnie w składziku.
- Dobra to ja po nie skocze a ty załatw mi z 5 minut.
- Ok. to powodzenia Kurama.
- Jasna sprawa.
Już po chwili w pomieszczeniu pełnym ludzi rozbrzmiał dźwięk
skrzypiec. Na scenie stał spokojnie chłopak o długich do ramion rozpuszczonych włosach
z czerwonymi pasemkami i o niesamowicie niebieskich oczach. Ubrany był w czarny
strój z elementami płomieni na bluzie spodniach i płaszczu. Publika w ciszy
słuchała utworu. Rzadko mieli okazję posłuchać jak gra sam Kurama. Przeważnie
obaj chłopcy grali razem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz