6. Pociąg.
Na peronie jak zawsze panował wielki tłok. Ludzie
przepychali się, rozmawiali i żegnali. Choć dzisiaj nie było ich tak wielu to i
tak był odczuwalny. W końcu to dodatkowy rocznik miał się udać do szkoły a wraz
z nim Harry Potter. Chłopak razem z przyjaciółmi szybko udał się do pociągu. Od
razu zaczęli szukać wolnego przedziału. Udało im się w 3 wagonie. Gryfoni
odetchnęli z ulgą. Dalsze wagony bowiem były przeważnie uznawane za strefę ślizgonów.
- To cześć.- Odezwał się Blais- Ja idę przywitać się z Draco
i resztą. Idziecie?
- Nie dzięki ale wiesz my tam raczej nie pasujemy.- Odparł z
przygnębieniem Harry. Zabini ledwie powstrzymał komentarz cisnący mu się na
usta. Uśmiechnął się dobroduszne. Skłonił dwornie.
- Państwo wybaczą.- Z tymi słowami wyszedł.
- Jest całkiem zabawny nie sądzicie że Ginny dobrze trafiła?
Ale Harry nie wytłumaczyłeś nam jeszcze dlaczego z nią zerwałeś? Słucham! Co
masz do powiedzenia!- Hermiona skrzyżowała ręce na piersiach, założyła nogę na
nogę i spojrzała groźnie na czarnowłosego. Harry popatrzył na nią
przepraszająco.
- Eee… no ten tego… bo wiesz… ja…ona- Chłopa jąkając się
ciągle zaczynał od nowa.
- Haroldzie Jemsie Potterze- Zagrzmiała Grenger.- przestań
uciekać od odpowiedzi.- Zielonooki zarumienił się. Wbił wzrok w podłogę i cicho
mruknął.
- Wolę facetów.
- Że co przepraszam bardzo?! Harry dobrze się czujesz?! Czy
ty wiesz co powiedziałeś! To chore, nienormalne i niedopuszczalne.
- Ale Hermi dlaczego ci to przeszkadza? Przecież to nic
niezwykłego.- Zapytał z jak zawszę inteligentną miną Ron.
- Jak to dlaczego? Jak jeszcze możesz pytać? Przecież on
właśnie powiedział że jest gejem! Gejem! Ron.
- I? to coś złego? Charli i Georg też mają chłopaków.-
Wzruszył ramionami.- To normalne. Nie rozumiem o co się tak burzysz.
- Normalne? Jak coś takiego może być normalne? To obrzydliwe
i chore!- Dziewczyna wstała patrząc na płaczącego przyjaciela z jawną pogardą.
Wyszła trzaskając drzwiami.
Jak tylko jej kroki ucichły dotąd skulony i pochlipujący w
kącie chłopak zaczął się zwijać ze śmiechu. Ron zaraz do niego dołączył. Po
kilku minutach obaj wreszcie się uspokoili.
- A widziałeś jej minę?- Wyjąkał z trudem Harry powodując
kolejne salwy śmiechu.- O mało nie roześmiałem się przy niej.
- Taa. Ja chcę zobaczyć jak po namowach Dziadka Mroza będzie
cię przepraszać.
- Już to widzę.- Ciemnowłosy wstał przyjął dumną postawę.
Zadarł nos i oparł ręce na biodrach.- Och Harry bo wiesz nie zdawałam sobie
sprawy…- Zainicjował głos dziewczyny. Tymczasem rudowłosy śmiał się w
niebogłosy. Naglę drzwi się rozsunęły i stanął w nich biało włosy arystokrata.
- Cóż to Potty resztki mózgu zostały na wakacjach?- Harry
przybrał agresywną minę i już miał odpyskować gdy naglę ktoś popchnął Malfoya w
głąb przedziału.
- Wbijajcie zanim ktoś zauważy.- Chłopcy usłyszeli głos
Zabiniego i po chwili sam ślizgon wraz z Crabem, Goleyem, Parkinson i jakimś nowym
znaleźli się w ich przedziale. Potter zerknął na nieznanego nikomu chłopca i o
mało nie wyzionął ducha.
- Co do…- Wyjąkał poznając w długowłosym, czarnowłosym,
zielonookim nastolatku samego Salazara Slitherina.
- Witaj Harry. Mówiłem że się niedługo zobaczymy.- Potter wreszcie
się opanował. Uśmiechnął.
- Tak mówiłeś. Dobrze cię widzieć w tej ekhm formie że tak
się wyrażę.
- O czyli się znacie.- Wtrącił Blais.
- Tak jakoś wyszło. Więc co tu robicie?
- Potty jesteś aż takim idiotą czy tylko udajesz?- Zakpił
ponownie Draco.
- Udaje i to dość dobrze.- Wtrącił się nowy.- A gdzie panna
Wiem-to-wszystko?- To niewinne pytanie na nowo rozśmieszyło gryfonów.
- A nie mówiłem to półgłówki.
- Jak…śmiesz…Malfoy!- Wydukał Harry pomiędzy śmiechem.- A
właśnie Sakral jak się tak właściwie teraz nazywasz?
- Sakral Salazar McDraw
- Ty to masz pomysły.
- Harry kto to tak właściwie jest?
- Hmm, a to mój kuzyn od strony matki.
- Szlama.- Warknął Malfoy.
- Rozczaruję cię, jestem czystej krwi.
- Phi, niby jak skoro Evans była szlamą?
- Naprawdę Slitherin upada. Gdzie się podziała inteligencja,
spryt i umiejętność natychmiastowego kojarzenia faktów? A o podejrzliwości i
nieufności nie wspomnę.
- Poszła na wieczny sen. Nie bój się to nie jest zakaźne.
- Niestety twoja głupota jest Potty. Nie waż się do mnie
zbliżać.
- „ No temat naszych powiązań rodzinnych umarł śmiercią
naturalną.”- Pomyślał Harry przesyłając to zdanie do umysłu Salazara. Zielone
oczy Sakrala na chwilę się rozszerzyły ze zdziwienia ale już po chwili były
normalne. Gryfon usłyszał zaś w swoim umyśle:
- „Lubisz zaskakiwać ludzi co? Kolejna niezwykła umiejętność
Złotego Chłopca.”
- „Och nie tak niezwykła. W pewnych kręgach wręcz normalna
prawda Sakralu Asagawie.”- Odparł młodszy.
- „Więc i o tym wiesz. Niestety nazwiska tego rody są
niezwykle strzeżone. Zdradziłeś się dziedzicu.”
- „Ups”- Posłał mu przepraszający uśmiech i wizję kotka
przyłapanego na niszczeniu. Salazar roześmiał się mentalnie. Ten chłopak go
rozbrajał.
- „Nazwisko Asagawa ustaliliśmy. A imię?”
- „Rin. Przyjaciele jednak nazywają mnie też Silver”
- „Miecz pełni. Wspaniałe imię dla wojownika ale i niebezpieczne.”
- Co Potter mowę odjęło?
- Oj zamknij się Malfoy i wynoś w końcu z tond.- Warknął
trochę rozkojarzony Harry.
- Jak śmiesz bliznowaty! Co mi zrobisz poszczujesz tą wiewiórką?-
Ron cały poczerwieniał i rzucił się na blondyna. Walnął go w twarz. Ten zaskoczony
poleciał do tyłu.- Crab, Goley!- Obaj mięśniacy ruszyli w stronę Weasleya.
- Expeliarmuns!-
Krzyknął Harry odrzucając chłopców na korytarz.
- Jeszcze tego pożałujesz Potter!- Warknął po raz ostatni
Malfoy po czym wyszedł z dumną i arogancką miną a za nim jak cień Pensy.
- To było niebezpieczne Ron.- Powiedział Salazar aby dać
znać reszcie że zna sekrety tego chłopaka.
- Gdyby Malfoy nie był tak tępym, aroganckim, zapatrzonym w
siebie, fretko podobnym chujem to i może tak.- Warknął nadal zły rudy.
- Uspokój się stary. Zachowujesz się jak baba w ciąży.-
Odparował Harry.
- Harry mam prośbę.
- Tak Ron?
- Przymknij się!
- Harry- Wtrącił się Slitherin.- to nie ciąża. To PSM.- Tym
razem już cała trójka się roześmiała.
- Nienawidzę was!- Powiedział Ron przyjmując postawę oburzonego,
dotkniętego i przygnębionego ale już po chwili sam także się śmiał.
W takim pogodnym stanie zastała ich Hermiona. Po rozmowie z
dyrektorem doszła do wniosku że nie może kłócić się z Harrym bo straci swoją
pozycję. Tak więc przyszła go przeprosić. Jako pierwszy zauważył ją właśnie
Potter. Było już za późno na udawanie rozpaczy więc został tylko gniew. „ Eh a
było tak fajnie.” Pomyślał jeszcze chłopak zanim przybrał groźną postawę i
warknął:
- No i czego tu jeszcze chcesz!? Mało ci?!- Pod wpływem jego
głosu pozostali odwrócili się i zamilkli. Ron wyprostował się i popatrzył na
swoją dziewczynę.
- Zastanów się dobrze zanim coś powiesz. Jeśli masz zamiar
znowu nas obrażać to wyjdź.- Hermiona zasępiła się. Nie tego się spodziewała. Ron
miał być po jej stronie. „Co powinnam powiedzieć? Harry jest dość uczuciowy,
narwany. Łatwo nim manipulować. Z Ronem będzie jednak trudniej. Jak już się uprze
jest gorszy od osła. Niedobrze. Muszę być ostrożna.”
- Ja…ja przyszłam przeprosić. To był dla mnie szok. Harry musisz
zrozumieć…- Udała szloch.- Jestem… sam rozumiesz… mugole… ich poglądy.- Cały
czas pochlipując ciągnęła.- Spróbuję… nie chcę… cię stracić… proszę Harry.-
Potter niepewnie podszedł do niej i wyjąkał niepewnie.
- Naprawdę mimo wszystko chcesz się ze mną przyjaźnić? Nie jesteś
zła?- Dziewczyna poruszyła się zdenerwowana. Zbliżyła do chłopca a następnie objęła
go.
- Przepraszam Harry, bardzo przepraszam. Naprawdę nie
chciałam cię skrzywdzić. Jesteś moim najlepszym przyjacielem. Już dobrze. Nie martw
się. Nie zostawię cię.- Czarnowłosy zaczął się uspokajać. Pociągnął nosem
jeszcze kilka razy po czym odsunął się od dziewczyny.
- Stary wszystko w porządku?
- Jasne już tak. Dzięki nie dałbym rady bez ciebie. Super że
z Hermi już w porządku prawda? Też się martwił i bał że na niego też będziesz
zła.
- Eee… no tego… wiesz.- Ron zarumienił się i próbował ukryć
zażenowanie kręcąc się niespokojnie i wkładając ręce głęboko do kieszeni.
Hermiona otarła łzy i przytuliła się do rudowłosego.
- A właśnie Herm chciałbym ci przedstawić…- Z tymi słowami odwrócił
się do dwóch chłopców stojących przy oknie. Blais zachowywał się jak zawsze
obojętnie zaś Salazar nonszalancko siedział na fotelu czytając magazyn o
eliksirach.- To Sakral McDraw mój kuzyn.
- Och miło mi poznać. Jestem Hermiona Grenger.- Slitherin
obrzucił dziewczynę taksującym spojrzeniem. Potter go ostrzegł przed nią. Widać
też było że ani Weasley ani Harry nie zachowują się przy niej otwarcie. Cóż trzeba
pograć.
- Witam również. To zaszczyt poznać tak piękną i
inteligentną kobietę w tym kraju.
- Ach więc nie pochodzisz z tond.- Zainteresowała się
dziewczyna.
- Nie. Mieszkałem do tej pory w Japonii. To doprawdy
wspaniały kraj. Już mi go brakuje.
- Tak wiele czytałam o Japonii. W jednej z książek
udokumentowano istnienie ta zwanych youkai ale w encyklopedii zwierząt
magicznych nic o nich nie wspominają. Zaś autor…
- Przepraszam że przerwę ale nie mam ochoty wysłuchiwać
książkowych bredni o ludziach z mojego kraju. Skończ udawać mądrą. Nie lubię
idiotów.- Dziewczyna patrzyła na niego zszokowana. Jak ktoś może ją nazywać
głupią. Wstała wściekła gotowa uderzyć nowego. Zanim jednak zdążyła się
poruszyć chłopak wstał i skierował się do drzwi. Przed wyjściem odwrócił się do
Harrego.
- Sorka Rin nie trawię dziwkowatych idiotek które próbują udawać
że umieją myśleć.- Całość powiedział po japońsku. Potter zrozumiał jego wypowiedź
jako jedyny ze względu na to iż był lenglistą. Umiejętność ta pozwalała na
płynne posługiwanie się językiem który się słyszy lub kiedykolwiek wcześniej
słyszało.
- Dobra. Nic nie szkodzi kiedy się znów zobaczymy?
- Pewnie jakoś w szkole. Cześć.
- Nom. Pa.- Salazar wyszedł a Hermiona naskoczyła na
Harrego.
- Mówisz po japońsku? Dlaczego nic mi nie powiedziałeś. Czego
on jeszcze od ciebie chciał?
- Nic nie chciał po prostu się pożegnał. Sakral nie za
płynnie mówi po angielsku więc jak nas odwiedzali z rodziną to wujostwo uznało
że będę robił za tłumacza skoro i tak przez listy które do siebie pisaliśmy
dość dobrze poznałem język.
- Twoje wujostwo zna Sakrala? Przecież mówiłeś że nie
cierpią magii.
- Tak. O tym że Saki jest czarodziejem to i ja dowiedziałem
się dopiero przed chwilą.
- Ciekawe gdzie trafi?- Zainteresował się Ron.
- Pewnie do Slitherinu.- Odparł z przygnębieniem Potter.
- To źle Harry.
- Hej, hej ja też jestem ślizgonem.- Wtrącił się Blais.- Zajmę
się nim nie martwcie się. Też muszę iść. Przebrać się itd. Niedługo wysiadamy. Do
zobaczenia w szkole.