Translate

poniedziałek, 7 lipca 2014

8. Uczucia.

Yuki poprowadził swojego więźnia wprost do pokoju Kyo nie odzywając się do niego ani słowem. Jak tylko zamknęły się za nim drzwi cała otoczka jaką do tej pory prezentował zniknęła.
- Jezu to było bardziej stresujące niż myślałem a najgorsze dopiero przede mną. Już dawno nic takiego nie odstawiałem bałem się że wypadłem z formy.- Uśmiechnął się ze zmęczeniem do anioła.- Siadaj gdzieś rozwiąże cię.
Argo przyjrzał się przyjacielowi a potem miejscu w jakim się znaleźli. Ostrożnie udał się w stronę łóżka.
- Co to za miejsce?
- Pokój Kyo. Całkiem ładny co. Rozwiąże cię i tu zostawię sam musisz zdecydować co robić dalej.
- Co masz na myśli?- Zapytał odrobinę zdezorientowany anioł.
- Masz jakieś dwie godziny zanim czerwony tu przyjdzie więc powinieneś być w stanie uciec. Możesz też dać sobie spokój z odgrywaniem aniołka-męczennika i spędzić ten czas aby poukładać swoje uczucia względem pewnego demona.
- Moje uczucia?
- Matko Argo jesteś gorszy od dziecka. Możesz sobie wyobrazić że Kyo przy tobie już nie ma? Będziesz w stanie walczyć z nim pełnią umiejętności jeśli staniecie naprzeciwko siebie? Nigdy nie chciałeś go pocałować? Albo chociaż nie pomyślałeś że jest diabelnie przystojny?- Anioł zwiesił głowę zażenowany. Yuki miał rację już od jakiegoś czasu Varrer stał się mu jakoś dziwnie bliski.- Tam jest łazienka.- Człowiek wskazał jedne z drzwi w pokoju.- Kyo uwielbia zapach jaśminu ale sam go nigdy nie używa. Ja do rana nie wrócę. Powodzenia i straty dziewictwa a propos tego zostawiłem lubratyk i parę zabawek w skrzyneczce pod łóżkiem. Miłej zabawy.
 Argo cały czerwony chciał uderzyć młodego poduszką zgarniętą z łóżka ale ta niestety trafiła w drzwi.
- Gdzie by tu teraz pójść? Może do tego gościa co ostatnio tylko nie mam pojęcia jak tam trafić. Hmm. Wiem Az mi pomoże tylko jak stąd się idzie do tego nawiedzonego artysty? Ech że też musiałem zgubić mapkę pałacu.
Kyo kończył właśnie przeglądać papiery kiedy w jego ręce trafił piękny rysunek zamku razem ze wszystkimi pokojami i poziomami. W lewym dolnym rogu widniał napis „ dla przyjaciela od przyjaciela. Nie zgub się pantero. Az.” Obrazek ten był niewątpliwie dziełem Azazela jednego z największych artystów piekieł. Ale kim była pantera? Czyżby? Ale jeśli to on to jak? To nie ma sensu. Chyba że… o jasna cholera.
Czerwono włosy w pośpiechu zerwał się z miejsca i nie bacząc na zdziwione twarze demonów pognał do swoich komnat. Zaintrygowany dziwnym zachowaniem Kyo Lucifero także wyszedł ale ze spokojem wręcz leniwym krokiem mimo to dorównywał kroku przyjacielowi. Obaj wpadli do pokoju księcia wojny gdzie zastali dość niecodzienny widok. Otóż na łóżku wspomnianego demona siedział cały zaczerwieniony anioł z lochów. Młodzieniec był właśnie po kąpieli a w sypialni unosił się słodki zapach jaśminu. Widać było że nagłe pojawienie się dwójki mężczyzn zaskoczyło więźnia. Mimo to anioł nie próbował uciekać wręcz przeciwnie kiedy spojrzał na Kyo uspokoił się i rozluźnił.
Od wyjścia Yukiego minęła już ponad godzina w tym czasie Argo zdążył przemyśleć parę spraw. Po pierwsze to czy powinien spróbować uciec. Szybko jednak odrzucił tą możliwość. Nie dlatego że się bał. Nie on chciał zostać. Dzieciak miał rację kiedy wytchnął mu że coś czuję do Varrera. Wiedział o tym już od dawna. Po prostu bał się tego co to może oznaczać. Nie chciał stać się upadłym. Teraz jednak będąc w tym pokoju wolnym bez kajdan zdał sobie sprawę że dla niego nie ma już ucieczki w końcu każdy anioł który kiedykolwiek pokochał wcześniej czy później upadnie. A on kochał.
Argo popatrzył wprost w oczy demona. Nie czuł strach a jedynie jakąś dziwną ekscytację. Powoli podniósł się z  posłania. Czół na sobie dwie pary oczu co go onieśmielało ale nie zamierzał zrezygnować wiedział co musi zrobić. To mogła być jego jedyna szansa w końcu kiedy wszystko się wyda najpewniej zostanie zabity. Podszedł ostrożnie do Kyo nie przerywając ich kontaktu wzrokowego.
Między dwoma mężczyznami można było odczuć coraz bardziej gęstniejącą atmosferę. Nie chcąc przeszkadzać ani wspominać przeszłości Lucifero zniknął niezauważony powracając do swojego pokoju. Tam jednak i na niego czekała niespodzianka. Drzwi do jego komnaty były otwarte a grube zasłony odsłonięte. Centralnie naprzeciw drzwi na parapecie siedział a raczej spał dzieciak który był przyczyną jego ostatnich zachowani. Szatan mimo woli uśmiechną się delikatnie po czym podszedł do dzieciaka i wziął go na ręce. Następnie przeniósł śpiącego na łóżko i machnięciem ręki zasłonił kotary oraz zamknął drzwi samemu kładąc się na łóżku tuż obok chłopaka. Po chwili już spał.
- Witaj Varrer czekałem.- słodki ale zdenerwowany głos zabrzmiał w uszach Kyo. Od kiedy tylko przekroczył próg swojego pokoju nie poruszył się zbyt zaskoczony całą sytuacją. Teraz ten głos wyrwał go z otępienia.
-Argo.- Jego głos był zachrypnięty i pełen emocji. Delikatnie podniósł rękę do policzka anioła jakby bojąc się że ten zaraz zniknie. Czarnowłosy położył swoją dłoń na tej która dotykała jego policzka chcąc pokazać demonowi że nie ucieknie. Wtulił się w ciepłą dłoń uśmiechając przy tym delikatnie. Zachęcony takim zachowaniem Kyo przysuną się delikatnie do mniejszego chłopaka i pochylając się nad nim delikatnie ucałował. Wrażenie było niezwykłe jakby całe jego ciało przeszedł prąd. Zapragnął pogłębić ten pocałunek ale bał się że zostanie odepchnięty. Siłą woli zdołał przerwać pocałunek ale zanim się odsunął ręka aniołka która znalazła się na jego karku przyciągnęła go powrotem do tych słodkich cytrynowych ust. Tym razem pocałunek był o wiele bardziej namiętny jakby zapowiedź tego co za chwilę się wydarzy. Obaj przestali się kontrolować ręce Argo spragnione nowych doznań zaczęły wędrować po umięśnionym ciele czerwono włosego. Natomiast demon przysunął ich bliżej siebie wkładając kolano między uda drobniejszego partnera. Kiedy jego kolano spotkał się z członkiem anioła z ust czarnowłosego wyrwał się jęk. Mężczyzna nie mogąc dłużej czekać przerwał pocałunek i przeniósł kochanka z powrotem na łózko. Delikatnie zdjął z niego szlafrok odkrywając że pod nim chłopak jest całkiem nagi. Twarzyczka anioła przybrała jeszcze czerwieńszy odcień. Tymczasem zadowolony z takiego obrotu sprawy demon ukląkł między nogami swojego partnera cały czas się do niego uśmiechając. Kiedy pochylał się nad już twardy członkiem usłyszał delikatny protest.
- Nie możesz Varrer to zawstydzające.
Jednak demon nie zamierzał zrezygnować ze swojego pomysłu. Oblizał się lubieżnie a następnie pochłoną całego członka kochanka. Ten czując to ciepłe wnętrze które zamknęło się na jego penisie krzyknął głośno ni to z zaskoczenia ni z rozkoszy. Zadowolony z reakcji chłopca zaczął poruszać głową przy okazji wprawiając w ruch swój zwinny język. Pochłonięty w nowoodkrytej rozkoszy czarnowłosy bezwiednie zaczął poruszać biodrami pragnąc zaznać więcej tej grzesznej przyjemności. W pewnym momencie jedna z jego dłoni zawędrowała na włosy Kyo ten czując ten delikatny dotyk zapragnął zasmakować swego ukochanego. Przyspieszył więc ruchy głową zasysając co chwilę męskość aniołka. Po chwili niedoświadczony kochanek krzyknął z rozkoszy rozlewając się w ustach demona. Ten uśmiechając się  z zadowolenia delikatnie wysunął członek z ust połykając nasienie. Kilka kropel jednak pociekło z jego ust. Argo opadł zmęczony na pościel.
- Pięknie wyglądasz taki zarumieniony i wycieńczony Argo. Szepnął uwodzicielsko Kyo wstając z podłogi.
- Varrer ja…
- Cii mój mały aniele to jeszcze nie koniec nie martw się.- Mówiąc to demon pochylił się nad łóżkiem całując te słodkie ust które tak go kusił. Następnie na nowo odsuną się ale nie pozwoliły mu na to ręce zaplecione na karku.
- Więc kochaj się ze mną.- Zmysłowy głos anioła rozpalił Kyo do granic. Pragnął on wziąć to piękne stworzenie teraz już bez żadnych przygotowań ale wiedział że w ten sposób jedynie skrzywdzi aniołka a tego nie chciał.
- Muszę pójść do łazienki słodki.
- Pod łóżkiem.- Szepnął zażenowany anioł dziękując w myślach przyjacielowi za może i zawstydzający ale jak pomocny prezent. Lekko zdziwiony demon przywołał machnięciem ręki to co było pod łóżkiem przy okazji pozbywając się swoich ubrań. Obok nich pojawiło się małe pudełeczko a w nim kilka buteleczek z lubratykiem do tego dość niespodziewanie dla Kyo był on jaśminowy. Demon uśmiechnął się już podejrzewał czyja to sprawka w końcu oprócz szatana tylko jedna osoba zauważyła jego uwielbienie do tego zapachu. Czerwono włosy sięgnął delikatnie po jedną z buteleczek i otworzył ją. Wylał sobie dość sporo specyfiku na rękę. Po pokoju rozniósł się zapach jaśminu. Demon ostrożnie skierował rękę w stronę otworka kochanka. Przyłożył jeden z palców do wejścia a następnie pchnął. Śliski palec bez problemu znalazł się w rozluźnionym wnętrzu chłopaka. Demon poruszył nim dla pewności parę raz.
- W porządku.
- Tak. To trochę dziwne ale przyjemne.
Kyo uspokojony tymi słowami dołożył kolejny palec. Tym razem anioł poczuł lekki dyskomfort. Podniecony do granic możliwości demon dołożył trzeci palec rozciągając kochanka delikatnie acz stanowczo.
- Ach!
Krzyknął Argo kiedy w pewnym momencie palce trafiły w jego prostatę. Pragnąc poczuć to uczucie znowy anioł zaczął sam nabijać się na palce partnera.
- Już. Potrzebuję cię! Kyo! Proszę!
Nie mogąc się powstrzymać Varrer wyjął palce i jednym głębokim pchnięciem sam znalazł się w chłopcu.
- Boli!- Z oczu chłopca pociekły łzy.
- Już dobrze mój mały zaraz wszystko będzie w porządku. Rozluźnij się.- Pogłaskał delikatnie policzek anioła. Ścierając po drodze łzy z oczu kochanka.
Uspokojony dzieciak wziął głęboki oddech a potem skinął głową demonowi. Ten ostrożnie się poruszył. Początkowy bul dość szybko przerodził się w rozkosz pod wpływem wprawnych ruchów Kyo.
- Szybciej! Mocniej! Ach!- Argo kompletnie poddał się rozkoszy w pewnym momencie jego ciało wygięło się w łuk a z ust wydobył krzyk rozkoszy. Kiedy Kyo poczuł te zaciskające się na nim mięśnie i zobaczył pogrążoną w ekstazie twarz ukochanego nie wytrzymał i rozlał się we wnętrzu partnera.
Demon delikatnie wyszedł ze zmęczonego anioła po czym objął go delikatnie przysuwając do siebie. Okrył ich obu kołdrą po czym szepnął na ucho kochankowi.
- Kocham cię Argo.
Obaj wymęczeni i zaspokojeni zasnęli. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz