Translate

środa, 12 marca 2014

Rozdział 2

„Cisza i brak wyzwisk było tak nagłe że aż dziwne. Czyżbym oberwał aż tak w łeb że mi zmysły odcięło? Nie to raczej nie możliwe. Tak słaby to ja nie jestem. Ale czy ktoś kto właśnie oberwał od takich panienek powinien w ogóle uważać się za silnego? A walić to jak ten popieprzony garniaczek przestanie plątać mi się pod nogami to wyślę tych patałachów na ojom. Czasami to aż żałuje że się zgodziłem na ten układ. Poleżałem, porozmyślałem czas się zebrać do kupy i iść na to durne rozpoczęcie. Otworzyłem ostrożnie oczy aby rozeznać się w sytuacji a tu co? Nade mną ujrzałem twarz tego gostka co wcześniej a sam leżałem na kamiennej posadzce w jakimś więzieniu. Skąd wiem że to więzienie? No cóż zakratowane pokoiki mówią same za siebie. Noż kurwa pięknie. Matka się wścieknie jak się dowie że udało mi się przeleźć do tego dziwnego świata który widuje. Cholera że też musze zawsze z jednego gówna dostać się do drugiego. Pouczyłem szarpnięcie ten gościu podniósł mnie i się gapił. Do diabła co ja eksponat muzealny? Gdyby jeszcze moje ciało chciało mnie słuchać to facet leżałby teraz i zwijał się z bólu a tak to tylko wiszę parę centymetrów nad ziemią trzymany za koszule i trzęsę się jak pieprzona galaretka.”
- Kim jesteś człowieku?- Chłodny głos pełen groźby wydawał się idealnie pasować do postaci która to powiedziała. Kyo obserwował jak Lucifero bez problemu poddusza drobnego chłopca. Czerwono włosy nawet z tej odległości czuł paniczny wręcz strach tego ludzkiego dzieciaka. Napawał go on odrazom. Odkąd pamiętał brzydził się strachem, ale w tym dzieciaku było coś jeszcze. Coś czego demon nie mógł dostrzec pod warstwą strachu.
- Puść go panie albo go zabijesz zanim zdąży nam coś powiedzieć.- Kiedy tylko skończył wypowiadać te słowa dawny anioł poczuł na sobie spojrzenie tego człowieka. Jego uwagę przykuły oczy „gościa”. Nie dostrzegał w nich ani grama strachu. Chociaż całe ciało chłopca wyrażało na każdym kroku jak się boi jego oczy były spokojne, drapieżne i jakieś nieokiełznane. Była w nich siła i pewność. Kyo nie rozumiał jak ktoś może mieć dwa tak różne charaktery. Co prawda nie raz widział jak Lucifero zmienia się kiedy jest szatanem ale nigdy nie widział żeby ktoś w tym samym momencie odczuwał dwa tak różne uczucia. To było nierealne. Ale się działo bo nie miał wątpliwości że oba te odczucia są prawdziwe.
-Kyo!- Spojrzał zdezorientowany na przywódcę. Ten tylko popatrzył na niego karcąco.- Nie odpływaj gdzieś myślami. Jak ci się spodobał ten strachliwy gówniaż to się nim zajmiesz.- Ciemnowłosy rzucił mu pod nogi ciało dopiero co sprowadzonego chłopca po czym wyszedł. Kyo jedynie westchną i przybrał groźną minę. Znowu cała robota w jego rękach bo jaśnie panu się nie chce.
- Wstawaj idziesz za mną.- Oznajmił. Następnie odwrócił się idąc szybko do wyjścia.- A wy wracać do zajęć  koniec przestawienia.- Warknął na strażników.
Całą drogę od wyjścia obaj byli cicho. Demon zastanawiał się co zrobić z chłopakiem bo przecież nie wrzuci go do celi. „ A może powinienem w końcu to tylko jakiś żałosny człowieczek. Ale jego oczy są tak podobne do tych. Nie. Nie mogę porównywać kobiety która miała wystarczająco odwagi by nawet sprzeciwić się woli boga do jakiegoś gówniarza który o mało nie umarł ze strachu jedynie na nas patrząc.”
- Właź.- Rozkazał zimno małemu kiedy dotarli do osobistych komnat czerwono włosego. A gdy polecenie zostało spełnione sam wszedł za chłopcem do pomieszczenia. Panował w nim półmrok. Pod ścianą z prawej strony stała szafa i jakieś drzwi. Pod oknem naprzeciwko wejścia było łóżko a po lewo komoda ze zdjęciami i jakiś fotel. To tam podszedł jego nowy problem i jakoś dziwnie przyglądał się jednemu z obrazów narysowanego przez Azazela jeszcze zanim jak oni stał się upadłym. Po chwili nieznajomy człowiek przeniósł na niego oczy. Teraz stojąc znacznie bliżej chłopca Kyo poczuł dziwny niepokój. Coś w jego posturze i wyglądzie było dziwnie znajome. Na myśl przychodził mu huragan. „Zupełnie jak Siel kiedy się wściekała. Wtedy nawet Lucifero zwiewał na jakąś odległość i dopiero próbował ją uspokoić. Dlaczego ten chłopak przywraca te wspomnienia przecież jest zupełnie inny. Strachliwy, niepewny, zagubiony, bez temperamentu. Tylko jego oczy. Czy Lu je widział i dlatego go tu sprowadził? Nie to raczej niemożliwe gdyby zauważył…”
- Skąd pan ma portret mamy?- To pytanie przerwało potok myśli Kyo. Oczy które już wcześniej tak bardzo przypominały mu ukochaną szatana teraz wreszcie mógł je zobaczyć dokładnie kiedy młody odgarnął ze zdenerwowania włosy z czoła. Ich wyraz i istne tornado emocji sprawiły że ugięły się pod nim nogi. Takie zielono złote oczy widział u człowieka do tej pory jedynie raz. Miała je ona ta która zmieniła życie ich trójki. Dla niego była jak siostra dla Aza jako przyjaciółka  a dla Lu ukochana. Ale czy ta kobieta naprawdę mogła przeżyć a może to tylko chory żart przecież jej dusza została rozdarta na strzępy przed wiekami.
- Masz na myśli Siel?- Upewnił się słabo.
- Tak dokładnie. Tę szurniętą kobietę która jest moją mamuśką.- Kyo spojrzał na chłopaka ponownie. Te słowa wprawiły go w kompletne oszołomienie. „Co teraz? Czy to naprawdę ta sama kobieta? A jeśli tak to czy powinien powiedzieć reszcie? Nie. Lucifero nie zniesie takiej pomyłki a szansa żeby ona ich pamiętała są zbyt znikome. Więc co teraz?” Przyjrzał się uważnie chłopcu który stał przed nim jego strach wyparował teraz przypominał Siel tak bardzo że nie było mowy o pomyłce ona wróciła. A Szatan nie był na to gotów. Musiał jakoś ochronić tego chłopaka. Jak Lucifero się dowie że jest jej synem z miejsca go zabije.
- Nie wolno ci nigdy puki jesteś tutaj wspominać tej kobiety a tym bardziej nazywać ją matką.- Oznajmił zimno aby jak najbardziej wystraszyć dzieciaka.
- Dziwny jesteś jak na demona. Ale spoko tylko musze na święta zawitać do domu bo ta baba to mnie nawet na księżycu znajdzie.- Przekorny uśmiech i rozluźniona postawa zdezorientowały czerwono włosego.
- Nie boisz się już? Nie myśl że tylko dlatego że to twoja matka to ci odpuszczę.
- Nie bałem się. To po prostu reakcja mojego ciała nad którą nie mogę zapanować. Mniejsza z tym. Jestem Yuki. Arimoto Yuki. A ty?
- Po co ci to dzieciaku?- Zdziwił się demon.
- Bo jak zgaduje spędzimy trochę czasu razem?- Ironia w głosie i luźna postawa sprawiły że i upadły dał sobie spokój z władczą demonią postawą.
 - Kyo. Ale możesz używać tego imienia tylko w tym pokoju.

- Dobra.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz