Rozdział 2
„Cisza i brak wyzwisk było tak nagłe że aż dziwne. Czyżbym
oberwał aż tak w łeb że mi zmysły odcięło? Nie to raczej nie możliwe. Tak słaby
to ja nie jestem. Ale czy ktoś kto właśnie oberwał od takich panienek powinien
w ogóle uważać się za silnego? A walić to jak ten popieprzony garniaczek
przestanie plątać mi się pod nogami to wyślę tych patałachów na ojom. Czasami
to aż żałuje że się zgodziłem na ten układ. Poleżałem, porozmyślałem czas się
zebrać do kupy i iść na to durne rozpoczęcie. Otworzyłem ostrożnie oczy aby
rozeznać się w sytuacji a tu co? Nade mną ujrzałem twarz tego gostka co
wcześniej a sam leżałem na kamiennej posadzce w jakimś więzieniu. Skąd wiem że
to więzienie? No cóż zakratowane pokoiki mówią same za siebie. Noż kurwa
pięknie. Matka się wścieknie jak się dowie że udało mi się przeleźć do tego
dziwnego świata który widuje. Cholera że też musze zawsze z jednego gówna
dostać się do drugiego. Pouczyłem szarpnięcie ten gościu podniósł mnie i się
gapił. Do diabła co ja eksponat muzealny? Gdyby jeszcze moje ciało chciało mnie
słuchać to facet leżałby teraz i zwijał się z bólu a tak to tylko wiszę parę
centymetrów nad ziemią trzymany za koszule i trzęsę się jak pieprzona
galaretka.”
- Kim jesteś człowieku?- Chłodny głos pełen groźby wydawał
się idealnie pasować do postaci która to powiedziała. Kyo obserwował jak
Lucifero bez problemu poddusza drobnego chłopca. Czerwono włosy nawet z tej
odległości czuł paniczny wręcz strach tego ludzkiego dzieciaka. Napawał go on
odrazom. Odkąd pamiętał brzydził się strachem, ale w tym dzieciaku było coś
jeszcze. Coś czego demon nie mógł dostrzec pod warstwą strachu.
- Puść go panie albo go zabijesz zanim zdąży nam coś
powiedzieć.- Kiedy tylko skończył wypowiadać te słowa dawny anioł poczuł na
sobie spojrzenie tego człowieka. Jego uwagę przykuły oczy „gościa”. Nie
dostrzegał w nich ani grama strachu. Chociaż całe ciało chłopca wyrażało na
każdym kroku jak się boi jego oczy były spokojne, drapieżne i jakieś
nieokiełznane. Była w nich siła i pewność. Kyo nie rozumiał jak ktoś może mieć
dwa tak różne charaktery. Co prawda nie raz widział jak Lucifero zmienia się
kiedy jest szatanem ale nigdy nie widział żeby ktoś w tym samym momencie
odczuwał dwa tak różne uczucia. To było nierealne. Ale się działo bo nie miał
wątpliwości że oba te odczucia są prawdziwe.
-Kyo!- Spojrzał zdezorientowany na przywódcę. Ten tylko
popatrzył na niego karcąco.- Nie odpływaj gdzieś myślami. Jak ci się spodobał
ten strachliwy gówniaż to się nim zajmiesz.- Ciemnowłosy rzucił mu pod nogi
ciało dopiero co sprowadzonego chłopca po czym wyszedł. Kyo jedynie westchną i
przybrał groźną minę. Znowu cała robota w jego rękach bo jaśnie panu się nie
chce.
- Wstawaj idziesz za mną.- Oznajmił. Następnie odwrócił się
idąc szybko do wyjścia.- A wy wracać do zajęć
koniec przestawienia.- Warknął na strażników.
Całą drogę od wyjścia obaj byli cicho. Demon zastanawiał się
co zrobić z chłopakiem bo przecież nie wrzuci go do celi. „ A może powinienem w
końcu to tylko jakiś żałosny człowieczek. Ale jego oczy są tak podobne do tych.
Nie. Nie mogę porównywać kobiety która miała wystarczająco odwagi by nawet
sprzeciwić się woli boga do jakiegoś gówniarza który o mało nie umarł ze
strachu jedynie na nas patrząc.”
- Właź.- Rozkazał zimno małemu kiedy dotarli do osobistych
komnat czerwono włosego. A gdy polecenie zostało spełnione sam wszedł za
chłopcem do pomieszczenia. Panował w nim półmrok. Pod ścianą z prawej strony
stała szafa i jakieś drzwi. Pod oknem naprzeciwko wejścia było łóżko a po lewo
komoda ze zdjęciami i jakiś fotel. To tam podszedł jego nowy problem i jakoś
dziwnie przyglądał się jednemu z obrazów narysowanego przez Azazela jeszcze
zanim jak oni stał się upadłym. Po chwili nieznajomy człowiek przeniósł na
niego oczy. Teraz stojąc znacznie bliżej chłopca Kyo poczuł dziwny niepokój.
Coś w jego posturze i wyglądzie było dziwnie znajome. Na myśl przychodził mu
huragan. „Zupełnie jak Siel kiedy się wściekała. Wtedy nawet Lucifero zwiewał
na jakąś odległość i dopiero próbował ją uspokoić. Dlaczego ten chłopak
przywraca te wspomnienia przecież jest zupełnie inny. Strachliwy, niepewny,
zagubiony, bez temperamentu. Tylko jego oczy. Czy Lu je widział i dlatego go tu
sprowadził? Nie to raczej niemożliwe gdyby zauważył…”
- Skąd pan ma portret mamy?- To pytanie przerwało potok
myśli Kyo. Oczy które już wcześniej tak bardzo przypominały mu ukochaną szatana
teraz wreszcie mógł je zobaczyć dokładnie kiedy młody odgarnął ze zdenerwowania
włosy z czoła. Ich wyraz i istne tornado emocji sprawiły że ugięły się pod nim
nogi. Takie zielono złote oczy widział u człowieka do tej pory jedynie raz.
Miała je ona ta która zmieniła życie ich trójki. Dla niego była jak siostra dla
Aza jako przyjaciółka a dla Lu ukochana.
Ale czy ta kobieta naprawdę mogła przeżyć a może to tylko chory żart przecież
jej dusza została rozdarta na strzępy przed wiekami.
- Masz na myśli Siel?- Upewnił się słabo.
- Tak dokładnie. Tę szurniętą kobietę która jest moją
mamuśką.- Kyo spojrzał na chłopaka ponownie. Te słowa wprawiły go w kompletne
oszołomienie. „Co teraz? Czy to naprawdę ta sama kobieta? A jeśli tak to czy powinien
powiedzieć reszcie? Nie. Lucifero nie zniesie takiej pomyłki a szansa żeby ona
ich pamiętała są zbyt znikome. Więc co teraz?” Przyjrzał się uważnie chłopcu
który stał przed nim jego strach wyparował teraz przypominał Siel tak bardzo że
nie było mowy o pomyłce ona wróciła. A Szatan nie był na to gotów. Musiał jakoś
ochronić tego chłopaka. Jak Lucifero się dowie że jest jej synem z miejsca go
zabije.
- Nie wolno ci nigdy puki jesteś tutaj wspominać tej kobiety
a tym bardziej nazywać ją matką.- Oznajmił zimno aby jak najbardziej wystraszyć
dzieciaka.
- Dziwny jesteś jak na demona. Ale spoko tylko musze na
święta zawitać do domu bo ta baba to mnie nawet na księżycu znajdzie.-
Przekorny uśmiech i rozluźniona postawa zdezorientowały czerwono włosego.
- Nie boisz się już? Nie myśl że tylko dlatego że to twoja
matka to ci odpuszczę.
- Nie bałem się. To po prostu reakcja mojego ciała nad którą
nie mogę zapanować. Mniejsza z tym. Jestem Yuki. Arimoto Yuki. A ty?
- Po co ci to dzieciaku?- Zdziwił się demon.
- Bo jak zgaduje spędzimy trochę czasu razem?- Ironia w
głosie i luźna postawa sprawiły że i upadły dał sobie spokój z władczą demonią
postawą.
- Kyo. Ale możesz
używać tego imienia tylko w tym pokoju.
- Dobra.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz