Translate

środa, 26 lutego 2014

Prolog.  Dziwny chłopiec

Pierwszy października w tym roku okazał się wyjątkowo pogodny.  Na ulicach od samego rana tłoczyli się ludzie pospiesznie udający się do pracy lub szkoły. Podobnie było tego dnia pod Uniwersytetem Tokijskim.  Wśród tego tłumu prawie nikt się nie wyróżniał. Większość rozmawiała już z nowo poznanymi kolegami lub ze znajomymi. Odmianę stanowił pewien niewysoki chłopiec stojący blisko bramy wejściowej. Miał on czarne niedbale związane włosy, duże okulary zasłaniające oczy i podniszczone workowate ciuchy. Wtem do niego podeszło sześciu dobrze zbudowanych młodzieńców. Mieli oni na sobie markowe ciuchy i krótkie modnie przystrzyżone włosy.
- Proszę, proszę czyż to nie nasza mała ciotowata sierotka?- Spytał najwyższy z nich. Mniejszy chłopiec podniósł oczy na mówiącego i ze strachem zaczął się odsuwać. Niestety jednak szybko natrafił na ścianę. Czerwono włosy który przed chwilą się odezwał położył rękę na murze odgradzają małemu jakąkolwiek drogę ucieczki. – Chyba nie odmówisz nam szczęśliwego małego spacerku z okazji tak niespodziewanego spotkania?- Długowłosy jedynie spuścił głowę i nic nie mówić podążył w nieznanym kierunku otoczony przez wyższych chłopaków. W końcu cały pochód się zatrzymał. Byli jakimś ciemnym zaułku.  Chłopiec został brutalnie pchnięty na ścianę budynku a reszta zaczęła się śmiać. Głos zabrał ponownie czerwono włosy.
- Chyba jasno mówiliśmy że masz na się na oczy nie pokazywać? Prawda śmieciu?- w tym momencie kopnął czarnowłosego w brzuch za raz za nim dołączyli do „zabawy” pozostali.
Tymczasem Yuki bo tak miał na imię bity chłopak patrzył gdzieś nad głowami swoich oprawców. Widział tam twarz znudzonego młodzieńca o długich czarnych włosach i przystojnej twarzy. Często mu się zdarzało że widział inny świat jakby zza mgły. Raz były to lochy inny razem jakiś pałac rzadko konkretna postać nie rozumiał tego ale teraz jego jedyna nadzieja była w tej istocie. Wyciągnął do niej rękę i wyszeptał.

- Pomóż mi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz