Translate

niedziela, 13 lipca 2014

6. Pociąg.

Na peronie jak zawsze panował wielki tłok. Ludzie przepychali się, rozmawiali i żegnali. Choć dzisiaj nie było ich tak wielu to i tak był odczuwalny. W końcu to dodatkowy rocznik miał się udać do szkoły a wraz z nim Harry Potter. Chłopak razem z przyjaciółmi szybko udał się do pociągu. Od razu zaczęli szukać wolnego przedziału. Udało im się w 3 wagonie. Gryfoni odetchnęli z ulgą. Dalsze wagony bowiem były przeważnie uznawane za strefę ślizgonów.
- To cześć.- Odezwał się Blais- Ja idę przywitać się z Draco i resztą. Idziecie?
- Nie dzięki ale wiesz my tam raczej nie pasujemy.- Odparł z przygnębieniem Harry. Zabini ledwie powstrzymał komentarz cisnący mu się na usta. Uśmiechnął się dobroduszne. Skłonił dwornie.
- Państwo wybaczą.- Z tymi słowami wyszedł.
- Jest całkiem zabawny nie sądzicie że Ginny dobrze trafiła? Ale Harry nie wytłumaczyłeś nam jeszcze dlaczego z nią zerwałeś? Słucham! Co masz do powiedzenia!- Hermiona skrzyżowała ręce na piersiach, założyła nogę na nogę i spojrzała groźnie na czarnowłosego. Harry popatrzył na nią przepraszająco.
- Eee… no ten tego… bo wiesz… ja…ona- Chłopa jąkając się ciągle zaczynał od nowa.
- Haroldzie Jemsie Potterze- Zagrzmiała Grenger.- przestań uciekać od odpowiedzi.- Zielonooki zarumienił się. Wbił wzrok w podłogę i cicho mruknął.
- Wolę facetów.
- Że co przepraszam bardzo?! Harry dobrze się czujesz?! Czy ty wiesz co powiedziałeś! To chore, nienormalne i niedopuszczalne.
- Ale Hermi dlaczego ci to przeszkadza? Przecież to nic niezwykłego.- Zapytał z jak zawszę inteligentną miną Ron.
- Jak to dlaczego? Jak jeszcze możesz pytać? Przecież on właśnie powiedział że jest gejem! Gejem! Ron.
- I? to coś złego? Charli i Georg też mają chłopaków.- Wzruszył ramionami.- To normalne. Nie rozumiem o co się tak burzysz.
- Normalne? Jak coś takiego może być normalne? To obrzydliwe i chore!- Dziewczyna wstała patrząc na płaczącego przyjaciela z jawną pogardą. Wyszła trzaskając drzwiami.
Jak tylko jej kroki ucichły dotąd skulony i pochlipujący w kącie chłopak zaczął się zwijać ze śmiechu. Ron zaraz do niego dołączył. Po kilku minutach obaj wreszcie się uspokoili.
- A widziałeś jej minę?- Wyjąkał z trudem Harry powodując kolejne salwy śmiechu.- O mało nie roześmiałem się przy niej.
- Taa. Ja chcę zobaczyć jak po namowach Dziadka Mroza będzie cię przepraszać.   
- Już to widzę.- Ciemnowłosy wstał przyjął dumną postawę. Zadarł nos i oparł ręce na biodrach.- Och Harry bo wiesz nie zdawałam sobie sprawy…- Zainicjował głos dziewczyny. Tymczasem rudowłosy śmiał się w niebogłosy. Naglę drzwi się rozsunęły i stanął w nich biało włosy arystokrata.
- Cóż to Potty resztki mózgu zostały na wakacjach?- Harry przybrał agresywną minę i już miał odpyskować gdy naglę ktoś popchnął Malfoya w głąb przedziału.
- Wbijajcie zanim ktoś zauważy.- Chłopcy usłyszeli głos Zabiniego i po chwili sam ślizgon wraz z Crabem, Goleyem, Parkinson i jakimś nowym znaleźli się w ich przedziale. Potter zerknął na nieznanego nikomu chłopca i o mało nie wyzionął ducha.
- Co do…- Wyjąkał poznając w długowłosym, czarnowłosym, zielonookim nastolatku samego Salazara Slitherina.
- Witaj Harry. Mówiłem że się niedługo zobaczymy.- Potter wreszcie się opanował. Uśmiechnął.
- Tak mówiłeś. Dobrze cię widzieć w tej ekhm formie że tak się wyrażę.
- O czyli się znacie.- Wtrącił Blais.
- Tak jakoś wyszło. Więc co tu robicie?
- Potty jesteś aż takim idiotą czy tylko udajesz?- Zakpił ponownie Draco.
- Udaje i to dość dobrze.- Wtrącił się nowy.- A gdzie panna Wiem-to-wszystko?- To niewinne pytanie na nowo rozśmieszyło gryfonów.
- A nie mówiłem to półgłówki.
- Jak…śmiesz…Malfoy!- Wydukał Harry pomiędzy śmiechem.- A właśnie Sakral jak się tak właściwie teraz nazywasz?
- Sakral Salazar McDraw
- Ty to masz pomysły.
- Harry kto to tak właściwie jest?
- Hmm, a to mój kuzyn od strony matki.
- Szlama.- Warknął Malfoy.
- Rozczaruję cię, jestem czystej krwi.
- Phi, niby jak skoro Evans była szlamą?
- Naprawdę Slitherin upada. Gdzie się podziała inteligencja, spryt i umiejętność natychmiastowego kojarzenia faktów? A o podejrzliwości i nieufności nie wspomnę.
- Poszła na wieczny sen. Nie bój się to nie jest zakaźne.
- Niestety twoja głupota jest Potty. Nie waż się do mnie zbliżać.
- „ No temat naszych powiązań rodzinnych umarł śmiercią naturalną.”- Pomyślał Harry przesyłając to zdanie do umysłu Salazara. Zielone oczy Sakrala na chwilę się rozszerzyły ze zdziwienia ale już po chwili były normalne. Gryfon usłyszał zaś w swoim umyśle:
- „Lubisz zaskakiwać ludzi co? Kolejna niezwykła umiejętność Złotego Chłopca.”
- „Och nie tak niezwykła. W pewnych kręgach wręcz normalna prawda Sakralu Asagawie.”- Odparł młodszy.
- „Więc i o tym wiesz. Niestety nazwiska tego rody są niezwykle strzeżone. Zdradziłeś się dziedzicu.”
- „Ups”- Posłał mu przepraszający uśmiech i wizję kotka przyłapanego na niszczeniu. Salazar roześmiał się mentalnie. Ten chłopak go rozbrajał.
- „Nazwisko Asagawa ustaliliśmy. A imię?”
- „Rin. Przyjaciele jednak nazywają mnie też Silver”
- „Miecz pełni. Wspaniałe imię dla wojownika ale i niebezpieczne.”
- Co Potter mowę odjęło?
- Oj zamknij się Malfoy i wynoś w końcu z tond.- Warknął trochę rozkojarzony Harry.
- Jak śmiesz bliznowaty! Co mi zrobisz poszczujesz tą wiewiórką?- Ron cały poczerwieniał i rzucił się na blondyna. Walnął go w twarz. Ten zaskoczony poleciał do tyłu.- Crab, Goley!- Obaj mięśniacy ruszyli w stronę Weasleya.
- Expeliarmuns!- Krzyknął Harry odrzucając chłopców na korytarz.
- Jeszcze tego pożałujesz Potter!- Warknął po raz ostatni Malfoy po czym wyszedł z dumną i arogancką miną a za nim jak cień Pensy.
- To było niebezpieczne Ron.- Powiedział Salazar aby dać znać reszcie że zna sekrety tego chłopaka.
- Gdyby Malfoy nie był tak tępym, aroganckim, zapatrzonym w siebie, fretko podobnym chujem to i może tak.- Warknął nadal zły rudy.
- Uspokój się stary. Zachowujesz się jak baba w ciąży.- Odparował Harry.
- Harry mam prośbę.
- Tak Ron?
- Przymknij się!
- Harry- Wtrącił się Slitherin.- to nie ciąża. To PSM.- Tym razem już cała trójka się roześmiała.
- Nienawidzę was!- Powiedział Ron przyjmując postawę oburzonego, dotkniętego i przygnębionego ale już po chwili sam także się śmiał.
W takim pogodnym stanie zastała ich Hermiona. Po rozmowie z dyrektorem doszła do wniosku że nie może kłócić się z Harrym bo straci swoją pozycję. Tak więc przyszła go przeprosić. Jako pierwszy zauważył ją właśnie Potter. Było już za późno na udawanie rozpaczy więc został tylko gniew. „ Eh a było tak fajnie.” Pomyślał jeszcze chłopak zanim przybrał groźną postawę i warknął:
- No i czego tu jeszcze chcesz!? Mało ci?!- Pod wpływem jego głosu pozostali odwrócili się i zamilkli. Ron wyprostował się i popatrzył na swoją dziewczynę.
- Zastanów się dobrze zanim coś powiesz. Jeśli masz zamiar znowu nas obrażać to wyjdź.- Hermiona zasępiła się. Nie tego się spodziewała. Ron miał być po jej stronie. „Co powinnam powiedzieć? Harry jest dość uczuciowy, narwany. Łatwo nim manipulować. Z Ronem będzie jednak trudniej. Jak już się uprze jest gorszy od osła. Niedobrze. Muszę być ostrożna.”
- Ja…ja przyszłam przeprosić. To był dla mnie szok. Harry musisz zrozumieć…- Udała szloch.- Jestem… sam rozumiesz… mugole… ich poglądy.- Cały czas pochlipując ciągnęła.- Spróbuję… nie chcę… cię stracić… proszę Harry.- Potter niepewnie podszedł do niej i wyjąkał niepewnie.
- Naprawdę mimo wszystko chcesz się ze mną przyjaźnić? Nie jesteś zła?- Dziewczyna poruszyła się zdenerwowana. Zbliżyła do chłopca a następnie objęła go.
- Przepraszam Harry, bardzo przepraszam. Naprawdę nie chciałam cię skrzywdzić. Jesteś moim najlepszym przyjacielem. Już dobrze. Nie martw się. Nie zostawię cię.- Czarnowłosy zaczął się uspokajać. Pociągnął nosem jeszcze kilka razy po czym odsunął się od dziewczyny.
- Stary wszystko w porządku?
- Jasne już tak. Dzięki nie dałbym rady bez ciebie. Super że z Hermi już w porządku prawda? Też się martwił i bał że na niego też będziesz zła.
- Eee… no tego… wiesz.- Ron zarumienił się i próbował ukryć zażenowanie kręcąc się niespokojnie i wkładając ręce głęboko do kieszeni. Hermiona otarła łzy i przytuliła się do rudowłosego.
- A właśnie Herm chciałbym ci przedstawić…- Z tymi słowami odwrócił się do dwóch chłopców stojących przy oknie. Blais zachowywał się jak zawsze obojętnie zaś Salazar nonszalancko siedział na fotelu czytając magazyn o eliksirach.- To Sakral McDraw mój kuzyn.
- Och miło mi poznać. Jestem Hermiona Grenger.- Slitherin obrzucił dziewczynę taksującym spojrzeniem. Potter go ostrzegł przed nią. Widać też było że ani Weasley ani Harry nie zachowują się przy niej otwarcie. Cóż trzeba pograć.
- Witam również. To zaszczyt poznać tak piękną i inteligentną kobietę w tym kraju.
- Ach więc nie pochodzisz z tond.- Zainteresowała się dziewczyna.
- Nie. Mieszkałem do tej pory w Japonii. To doprawdy wspaniały kraj. Już mi go brakuje.
- Tak wiele czytałam o Japonii. W jednej z książek udokumentowano istnienie ta zwanych youkai ale w encyklopedii zwierząt magicznych nic o nich nie wspominają. Zaś autor…
- Przepraszam że przerwę ale nie mam ochoty wysłuchiwać książkowych bredni o ludziach z mojego kraju. Skończ udawać mądrą. Nie lubię idiotów.- Dziewczyna patrzyła na niego zszokowana. Jak ktoś może ją nazywać głupią. Wstała wściekła gotowa uderzyć nowego. Zanim jednak zdążyła się poruszyć chłopak wstał i skierował się do drzwi. Przed wyjściem odwrócił się do Harrego.
- Sorka Rin nie trawię dziwkowatych idiotek które próbują udawać że umieją myśleć.- Całość powiedział po japońsku. Potter zrozumiał jego wypowiedź jako jedyny ze względu na to iż był lenglistą. Umiejętność ta pozwalała na płynne posługiwanie się językiem który się słyszy lub kiedykolwiek wcześniej słyszało.
- Dobra. Nic nie szkodzi kiedy się znów zobaczymy?
- Pewnie jakoś w szkole. Cześć.
- Nom. Pa.- Salazar wyszedł a Hermiona naskoczyła na Harrego.
- Mówisz po japońsku? Dlaczego nic mi nie powiedziałeś. Czego on jeszcze od ciebie chciał?
- Nic nie chciał po prostu się pożegnał. Sakral nie za płynnie mówi po angielsku więc jak nas odwiedzali z rodziną to wujostwo uznało że będę robił za tłumacza skoro i tak przez listy które do siebie pisaliśmy dość dobrze poznałem język.
- Twoje wujostwo zna Sakrala? Przecież mówiłeś że nie cierpią magii.
- Tak. O tym że Saki jest czarodziejem to i ja dowiedziałem się dopiero przed chwilą.
- Ciekawe gdzie trafi?- Zainteresował się Ron.
- Pewnie do Slitherinu.- Odparł z przygnębieniem Potter.
- To źle Harry.

- Hej, hej ja też jestem ślizgonem.- Wtrącił się Blais.- Zajmę się nim nie martwcie się. Też muszę iść. Przebrać się itd. Niedługo wysiadamy. Do zobaczenia w szkole.

1 komentarz:

  1. Błagam... Nigdy więcej nie pisz Slitherin i Sneap. Powinno być Slytherin i Snape. A nawet jeśli piszesz odmianę tych nazw, to modyfikujesz tylko końcówkę. W Twoim przypadku powinnaś użyć Slytherinu i Snape'a.

    Co do przydziału do Domu Węża, zgaduję, że Lucjusz nie będzie tym zdziwiony. Draco z pewnością będzie wściekły, biorąc pod uwagę, że już zdążyłaś z jego postaci zrobić niesamowitego durnia. Nic nie jest podobny do ojca.
    A Severus... Ciekawe jak to poprowadzisz. Uwielbiam tą postać, dlatego nie chciałabym żeby wyszedł na głupca. Snape przez rok miał lekcje Oklumencji z Potterem więc jeśli ktoś powinien mieć jakieś podejrzenia dotyczące natury Złotego Chłopca, to powinien to być właśnie Snape. Było by miło gdyby się okazało, że tak naprawdę rozgryzł grę Harry'ego i sam zaczął w nią grać!

    Weny życzę,
    Miray.

    OdpowiedzUsuń