7. Nieszczęśliwy wypadek. Wpadka szatana. cz.2
Tymczasem w pokoju Varrera ze snu obudził się Yuki. Chłopak szybko się ogarnął po czym zgarnął z komody pewien klucz. Wczoraj w nocy kiedy się zgubił był w trakcie zwiedzania zamku i planowania pewnej wycieczki tak więc nie marnując więcej czasu wyszedł na korytarz. Pomimo że szedł ostrożnie dziwnym wydawało się dla niego że nikogo nie było na korytarzu. Wtem usłyszał głośne kroki nie chcąc się narażać chłopak szybko ukrył się w cieniu ściany. Na szczęście przechodzące demony nie zwróciły na niego żadnej uwagi. Dalsza droga do lochów nie przyniosła żadnych niespodzianek. Niestety już na dole kiedy od drzwi do celi Argo dzieliło go zaledwie jeden zakręt usłyszał dość jednoznaczne dźwięki.
- Varrer przysłał mnie po dokumenty które tu zostawił.-
Oznajmił bez strachu ani nawet jakiegokolwiek zwątpienia stając naprzeciwko
strażników którzy byli w trakcie ich klasycznej serii tortur względem anioła.-
Po za tym nie sądzę żeby to coś co robicie było aprobowane przez Szatana.- Powiedział
z kpiną i wyraźną groźbą lekceważąco machnąwszy na scenę mającą miejsce w celi.
- A co ty możesz nam zrobić gówniarzu!
- Myślisz że nas przestraszysz!
- Może dzieciak chce dołączyć!
- Pokażmy mu jak się wita nowych w piekle!
- Panowie dawać go tu już ja nauczę ta dziwkę szacunku!- Tym
wszystkim komentarzom towarzyszyły ordynarne rechoty bandy strażników. Yuki
jednak jakby nigdy nic spojrzał na nich z pogardą.
- Póki co nie jest to moja sprawa ale z momentem w którym
oddam te dokumenty Kyo będzie już tak.- Powiedział z oschłością wyższością i
jawną groźbą w głosie.- A co do tego co mogę wam zrobić… - Uśmiechnął się
przebiegle.- Jakoś mnie to nie interesuje w końcu to nie ja będę się tłumaczyć
przed tym przerażającym gościem dlaczego jego nocna panienka jest w takim
stanie.- Po tych słowach najspokojniej w świecie wziął dokumenty i wyszedł.
Ruszył pewnie na górę. Jego plan musiał ulec lekkiej zmianie.
Miał nadzieję że mimo wszystko uda mu się doprowadzić to co zaczął do końca.
Nie oglądając się nigdzie szedł do głównej sali potem „jakoś wytłumaczy się
czerwonemu skąd znam drogę na razie muszę wszystko zgrać w czasie bo inaczej…” Jego
myśli przerwał jakiś roztargniony demonek który na niego wpadł.
- Sorki.
- Przepraszam.
Obaj powiedzieli to w tym samym czasie. Yuki podniósł wzrok
na nieznajomego. Był to przeciętny chłopak w czarnych dość specyficznych
ciuchach. Jego spodnie od kolan w dół przypominały zaplecione paski podobnie
jak rękawy kurtki. Jeszcze jedną dość oryginalną rzeczą u chłopca były jego
jasno fioletowe włosy.
- Wall jestem a ty to pewnie ten dzieciak co go Luci
ściągnął?- Powiedział to dość przyjaźnie i z uśmiechem. Człowiek mimowolnie
odwzajemnił gest.
- Yuki Arimoto. Nie wiesz gdzie jest jakaś sala posiedzeń
czy coś w tym guście?
- A coś chciałeś? Bo tam lepiej się na razie nie pokazywać
istny Armagedon.
- Aż tak źle.- W głosie dzieciaka dość łatwo można było
rozczytać zmartwienie i lekki strach.
- Dokładnie. Ale wiesz co może jak to nic osobistego to ja
pójdę.- Zaproponował lekko Wall. Jakoś tak zrobiło mu się trochę przykro że
pewnie jak tylko dzieciak wejdzie teraz w zasięg oczu któregokolwiek z
walczących zostanie wykorzystany do odreagowania.
Yuki rozważył w głowie wszystkie za i przeciw. Po czym
kiwnął głową.
- Nie wiem co to jest ale poprzedniej nocy Kyo siedział nad
tymi papierami do rana a dzisiaj trochę zaspał i ich zapomniał. – Powiedział z
przejęciem i jakby trwogą mieszana ze zmartwieniem o przyjaciela. Wychwyciwszy
to demon od razu odebrał papiery od chłopaka i szybko pognał w epicentrum
wojny. Domyślał się co to mogą być za dokumenty i miał nadzieję że zażegnają
one spór jaki powstał między najsilniejszymi dowódcami piekieł.
Natomiast Yuki odetchnął lekko i pospiesznie zawrócił. Na
szczęście ten dzieciak z przed chwili sprawił że jego plan miał większe
prawdopodobieństwo powodzenia. Kiedy na nowo znalazł się w podziemiach nie było
śladu po zdarzeniu którego był światkiem. Pewnym ruchem wyjął klucz z kieszeni
po czym otworzył celę przyjaciela.
- Pospiesz się panienko.- Powiedział ostrym wyprutym z
emocji głosem. Argo ostrożnie na niego spojrzał. Nigdy jeszcze nie spotkał się
z takim Yukim. Po jego ciele przeszedł dreszcz strachu.- Na co czekasz dziwko.
Nie mam całego dnia na twoje humorki.- Przerażony anioł ostrożnie wyszedł z
celi. Natychmiast został ostro pociągnięty za łańcuch który krępował mu nogi i
ręce. Kiedy był wyprowadzany słyszał śmiechy i okrutne komentarze za równo
więźniów jak i strażników. Czując się jak nigdy upodlony, pokonany i samotny
zwiesił głowę a po jego policzkach swobodnie płynęły łzy.
Tymczasem do głównej sali wpadł w biegu Wall.
- Ty popieprzony kretynie! Nawet nie waż się mi mówić co mam
robić to nie ja przez kilka stuleci jedynie wyleguje się w swoim pokoju i udaję
martwego!
- Co nie zmienia faktu że zamiast latać za jakąś demonicą
powinieneś przyłożyć się do roboty! To nie cholerne wakacje!
- Nie latam za żadną demonica ośle. Jak byś nie wiedział
JESTEM KURWA GEJEM!!!- Ostatnie stwierdzenie trochę przystopowało szatana. Że
jak jego najlepszy przyjaciel woli chłopaków a on o tym nic nie wie?
- Od Kiedy to niby?- Warknął zły i trochę zbity z tropu. Kyo
jedynie westchną zrezygnowany.
- Od zawsze baranie. Jakbyś chociaż minimalnie interesował
się tym co się w okuł ciebie dzieję to byś wiedział.- Przy ostatnim w głosie
czerwono włosego na nowo powróciła groźna nuta.
- Dobra, dobra koniec tego przedstawienia. Mam te papiery o
które ta cała jatka. Ten dzieciak co z nim mieszkasz je podrzucił.- Obaj
spojrzeli na chłopaka który im przerwał jakby mieli ochotę zrobić z niego jakąś
bardzo niezidentyfikowaną materie. Jednak jedno spojrzenie na papiery
wystarczyło aby ochłonąć. Zabrał je z rąk młodego i usiadł za biurkiem.
„ Tylko dlaczego Yuki chciał mi je przynieść? Normalnie by
tego nie zrobił. Chyba że… to jest mu na rękę. Ale dlaczego?” pospiesznie przejrzał
papiery. Miał złe przeczucia co do tego co jego współlokator może planować. Ten
dzieciak był niebezpieczny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz