Translate

piątek, 6 czerwca 2014

A skoro dzisiaj piątek to wrzucę wszystkie rozdziały PŁ jakie mam na kompie.
Piekielni łowcy.
I POCZĄTEK
           Czas to pojęcie względne. Dla jednych nic nie znacząca chwila codzienności innym przynosi rozpacz ból i cierpienie lub szczęście uśmiech i radość. 31 lipca 1981 roku był przełomowy dla społeczeństwa czarodziejskiego. Tylko nieliczni jednak zdawali sobie z tego sprawę. To tego dnia na świat przyszedł Harry Potter zbawiciel magicznego świata. Chłopiec mając zaledwie roczek zniszczył ciało Voldemorta. Tym samym pozbył się go na 10 lat ze świata żywych. Po tym zdarzeniu Dumbeldore umieścił dziecko u jego mugolskich krewnych  Dursley’ów. To w tym momencie powinnam zacząć  tą opowieść o Rinie „ Silverze” Asagawie ale byłaby ona zbyt krwawa okrutna i bezwzględna więc dla złagodzenia odczuć zacznę od momentu który zapoczątkował zmianę obrazu Złotego Chłopca Gryffindoru w oczach pewnych 100% Ślizgonów.
           Dzień dzisiejszy 31 lipca 1998 roku to 18 urodziny Harry’ego. W świecie czarodziejów jest to też pierwsza rocznica „Wielkiej Wojny” i uśmiercenia Voldemorta. Na ulicach i w domach świętowano. W małym domku Norze, gdzie mieszkała rodzina Weasley’ów, było jak zwykle głośno i tłoczno. Wszyscy świętowali. Rodzice dyskutowali o polityce i sprawach społeczeństwa czarodziejskiego. Bliźniacy testowali na domownikach swoje produkty. Ron i Hermiona planowali swój ślub a Ginny wyglądała przez okno czekając na swojego nowego chłopaka. Reszta rodziny przebywała obecnie poza domem. Oprócz rudowłosych w pomieszczeniu był też czarnowłosy szczupły chłopak w okularach.
          Bohater czarodziejskiego świata bo to o nim mowa przysłuchiwał się kolejnej kłótni przyjaciół.  Westchną. Wstał i skierował się do drzwi.
- Dokąd idziesz Harry?- Zapytała nadal roztargniona dziewczyna.
- Na cmentarz.- Odparł chłopak.
- Och. Dobrze tylko uważaj na siebie.
- Pewnie Herm.- Odwrócił się i wyszedł.
            Zaraz za drzwiami nie zważając na bariery antyteleportacyjne aportował się. Znalazł się przed zarośniętą starą grotą. W około rozciągał się gęsty las. Chłopak wszedł pewnie do groty. Bariery przepuściły go bez najmniejszego problemu. W centrum pomieszczenia znajdowały się schody prowadzące w dół.  Potter nie zwracając uwagi na zimną mokrą i brudną grotę skierował swe kroki do schodów i wystającej srebrnej barierki. Na dole mieścił się cmentarz rodowy. Herb unoszący się nad grobami nie pozostawiał wątpliwości co do jakiego. Nawet się nie rozglądając chłopiec-który-znowu-przeżył udał się na lewą granice cmentarza aż dotarł do jednego z nielicznych wyróżniających się grobów. Pozostałe były czarne lub srebrne z odcieniami zieleni i niebieskiego ten jeden zaś mienił się odcieniami krwistej czerwieni i soczystej zieleni. Na tym niezwykłym nagrobku złocił się napis: „Tu spoczywa Sara Analin Sentrik Malfoy dziecko które zdradziło swego ojca.” A pod spodem runicznym językiem magicznie wyryty zwrot:
W piekle urodzeni,
18-nastonatek ukląkł. Wyciągną rękę i zaczął rysować na powierzchni  pomnika magiczne runy pod tamtym napisem.
dziś na nowo narodzeni.
Równo z ostatnim runem pomnik zalśnił. Kiedy światło opadło cała płyta nagrobka pokryta była znakami oprócz imienia i nazwiska. Nad nim widniał napis:
Królowa Avalonu”  
Zaś na samym pomniku nadal lśniło zdanie:
Witaj. Kim jesteś?
Harry ponownie napisał odpowiedź.
Silver. Czyżbyś mnie nie poznała?
Dalej i cała rozmowa przebiegała w tym języku ale ja przytoczę ją wam już normalnie. Tak więc na miejscu poprzednich runów pojawiły się następne.
- Poznałam cię głupku. To standardowe pytanie.
- Nie nazywaj mnie głupkiem to nie ja dałem się zabić.
- Oj, zamknij się. Co tu robisz?
- Tęsknie za tobą wiesz?
- Ta o tym już mówiłeś. Co TYM razem się stało? Kolejny Voldi na drodze do Edenu?
- Hahaha, śmiej się śmiej. Nie, nie Voldi tym razem Malfoy i Snape w spółce. Jak ja ich nie cierpię.
- Hej! Nie obrażaj mojej rodziny, dobra.
- Phi, rodziny? I niby ty to mówisz?  Ta która dała z niej dyla.
- Ale brata lubiłam, a jego syn nie był taki zły.
- Bo byłaś ślizgonkom z krwi i kości.
- A teraz kto gada od rzeczy?
- Wypraszam sobie jestem Gryffonem.
- Taaaaaaa, a można spytać z której strony?
- Osz, ty mała cholero!
- Jestem starsza od ciebie dzieciaku.
- I martwa.
- Dobra, dobra wygrałeś. A wracając do tematu to co TYM RAZEM takiego zrobili że postanowiłeś do mnie zajrzeć?
- Nie macie tu kalendarzy co? Dzisiaj mija rok od śmierci dziadzia Voldzia i świat dostał bzika. Do tego Herm i Ron ciągle nie mogą się dogadać w sprawie ślubu. Musiałem pogadać z kimś normalnym kto nie ma na czole wygrawerowane wielkimi drukowanymi oczojebnymi literami GRYFFINDOR. Inaczej już niedługo nawet 2x2 równało by mi się 5.
- Cóż dlatego ciągle ci powtarzam że powinieneś zakumplować  się z jakimś ślizgonem. A pro po podziałów i domów to co w końcu z tym dodatkowym rokiem w Hogwarcie?
- Jest tak jak zaplanowali. Wracamy w sierpniu na powtórkę 7 klasy. Kolejny roczek jako maskotka Hogwartu i starego zgrzybiałego zgreda. Nic tylko skakać ze szczęścia.
- Rozumiem.  Tą ironię to mogłeś sobie darować. Ja ci nie zawiniłam. A i wszystkiego najlepszego z okazji  urodzin.
- Odczep się! Wiesz że nie cierpię tego dnia.
- Tak, tak. Ktoś idzie lepiej się zmywaj!
- Dobra to cześć aniołku.
- NIE JESTEM TWOIM ANIOŁKIEM!!!!!!
- Dobra, dobra rozumiem. No nic do zobaczenia znowu aniołku.  Teraz lepiej aktywuj pieczęć.
- Wrrrrrrrrr.
Nadchodzi świata koniec,
 Chłopak po raz ostatni wyciągną rękę by odpisać. Nie zauważył jednak przybysza który był już tylko 3 groby od niego.

ale dla nas to tylko początek.”                   

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz