Translate

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Sorka że dzielę ten rozdział na pół ale chce coś dzisiaj dodać a niestety jeszcze nie skończyłam paru scen z jego końca więc go podzieliłam.

7. Nieszczęśliwy wypadek. Wpadka szatana. Cz.1


Kyo obudził się dość późno. Zresztą po wydarzeniach ostatniej nocy nie było to niczym dziwnym. Najpierw rozmowa z Argo potem cholerny Yuki i jego orientacja w terenie którą mógłby spokojnie konkurować z Siel ale pewnie nawet ją by pobił. W końcu ta artystka miała choć tyle przyzwoitości że nie łaziła ludziom po pokojach bo się zgubiła. To był w ogóle cud że dzieciak wyszedł ze swojej przygody bez szwanku. Na początku jak tylko chłopak wyszedł stał jak wmurowany. Z odrętwienia wyrwało go parsknięcie aniołka.
- Nie myśl że się cokolwiek dowiesz, parszywy zdrajca.- Na dźwięk tego głosu Kyo obrócił się patrząc wprost w twarz więźnia.
- Czy on naprawdę to powiedział.- Kompletny szok i zdezorientowanie na twarzy demona sprawiły że młodszy chłopak parsknął śmiechem.
- Raczej tak. W końcu mówimy o Yukim. Dla tego dzieciaka nie ma tematów tabu. Na twoim miejscu bardziej bym się martwił stwierdzeniem że sam trafi.
- A co tu do martwienia to prosta droga żadnych zakrętów czy innych tego typu pułapek.
- No niby tak ale wiesz po egzaminach kończących liceum młody był tak zamyślony że pomylił autobusy i wylądował w innej prefekturze. A na domiar wszystkiego jak gdyby nigdy nic wysiadł na przystanku i ruszył trasą do domu że się zgubił kapnął się dopiero jak wylądował w jakimś ślepym zaułku.
- Ty chyba żartujesz przecież coś takiego jest…- Kyo już miał powiedzieć niemożliwe kiedy przed jego oczami stanęła pewna dziewczyna która wpadła do jego pokoju i zaczęła go opieprzać co robi w jej pokoju dopiero po jakiś 15 min dotarło do niej że to jednak nie jej pokój przeprosiła i wyszła jakby nigdy nic. A  on siedział na tym głupim łóżku z pół godziny i się zastanawiał o co chodziło.- całkiem prawdopodobne.- Dokończył ze zrezygnowaniem.- Sorka ale dzisiaj raczej nie pogadamy wpadnę jutro wieczorem a teraz idę poszukać pewnego samolubnego kota który zapewne tworzy jakieś nieznane ścieżki do mojego pokoju.- Po tych słowach wybiegł z aresztu.
W tamtym momencie był szczęśliwy że chociaż Lucifero nie opuszcza nigdy swoich kwater więc nie ma możliwości że się spotkają ale oczywiście nic co oczywiste nie tyczy się tego chłopaka więc i tym razem miejscem gdzie znalazł dzieciaka okazał się pokój samego szatana.  A teraz po całej tej chorej nocy i tłumaczeniu dlaczego dzieciak błądzi po zamku i o jakiej to randce bredzi najzwyczajniej zaspał.
Po raz pierwszy czerwono włosy demon był tak szczęśliwy że jego przyjaciel nie wypełnia swoich obowiązków więc i jego spóźnienie nie zostanie zauważone. Pospiesznie ubrał się i ruszył do głównej sali.
Lucifero w odwrotności do swego zastępcy nie spał tej nocy prawie wcale. Po jego głowie kołatały się różne dziwne myśli. Gdy pierwszy raz zobaczył dzieciaka napawał on go obrzydzeniem ale towarzyszyło temu także jakieś dziwne niezgłębione przeczucie że będzie żałował jeśli mu nie pomoże. Lucifero wielokrotnie nie przejmował się racjonalizmem czy tym co podpowiadał mu rozum i działał instynktownie i nigdy tego nie żałował więc i tym razem tak zrobił. Potem kiedy dzieciak leżał już na zimnej podłodze lochów i drżał cały ze strachu poczuł odrazę do tej nędznej istoty ludzkiej. Nie chciał mieć z nim nic wspólnego. Zepchnął to co podpowiadał mu instynkt na dno serca i oddał gówniarza pod opiekę Kyo.  Niestety ostatnia noc pokazała mu że nie powinien był tego robić. W jakiś niezrozumiały sposób ta kuląca się kulka strachu zmieniła się w całkiem interesującą osobę. Kiedy tylko wyczuł że nadszedł dzień ubrał się i ruszył do głównej sali. Miał kilka nurtujących go pytań. Na szczęście wiedział że na część z nich dostanie odpowiedź od Kyo. Niestety jednak był całkiem pewny że te najważniejsze informacje może dostać jedynie od samego dzieciaka.
- Witaj Szatanie.- Usłyszał gdy tylko przekroczył próg pomieszczenia do którego zmierzał. Rozejrzał się uważnie ale jak na nieszczęście nie dostrzegł nigdzie czerwono włosego.
- Gdzie Varerr?- Zagrzmiał groźnym głosem.
- Jeszcze się nie pojawił.- Odparł spokojnie odparł Wall. Lucifero ledwie go poznał. Dawniej chłopak chodził ubrany na biało non stop farbował włosy na ten kolor. Teraz bez skrępowania nosił długie do ramion jasno fioletowe włosy. Ubrany był w czarną kurtkę i tego samego koloru spodnie. Tylko jego oczy i drobna postura przypominały Walla jakiego szatan pamiętał.
- No proszę a co się stało z twoją manią bieli.- Zapytał zdziwiony.
- Nie pasowała do scenerii.- Odparł całkiem poważnie i obojętnie.- Ale skoro ty tu jesteś to tam są papiery do wypełnienia. Ja idę mam jeszcze coś do załatwienia.
Około południa do pomieszczenia wpadł w biegu czerwono włosy demon. Nawet się nie rozejrzawszy ruszył w kierunku zastawionego papierami biurka. Przynajmniej tak powinno być jednak na stoliku nie leżały żadne kartki a jego stałe miejsce zajmował pewien czarnowłosy znudzony demon.
- Witaj Kyo czyżbyś zaspał?- Kyo wręcz wmurowało w podłogę. Ten wiecznie leniwy wiecznie wymigujący się od jakiejkolwiek roboty siedział właśnie za biurkiem i uwaga, uwaga PRACUJE. Tylko dlaczego akurat dzisiaj kiedy to on zaspał?
-  A cóż to się stało że raczyłeś wypełzać ze swojej nory.

- Czyżby humorek nie dopisywał? O tej porze powinieneś już być wyspany nie uważasz?- Po kręgosłupie Kyo przeszedł dreszcz. Mimo że jego rozmówca zdawał się uśmiechnięty i rozluźniony to czerwono włosy z łatwością wyczuwał groźbę i uśpioną furię kryjącą się za tą postawą. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz